Dziedzictwo odc. 993: Nana zostaje oczyszczona z zarzutów!

Nana z uśmiechem przytula głowę do ramienia Poyraza.

„Dziedzictwo” Odc. 993 – streszczenie

Kara zgodziła się, by Nana przed wyjazdem na komisariat po raz ostatni zobaczyła się z mężem. Wprowadziła ją do sali Poyraza, po czym pozostała na korytarzu, dając małżonkom kilka chwil sam na sam.

Nana stanęła przy łóżku ze skutymi dłońmi opuszczonymi przed sobą. Patrzyła na nieprzytomnego męża ze ściśniętym sercem, jakby chciała zapamiętać każdy rys jego twarzy.

Tymczasem Cansel natychmiast podeszła do policjantki.

– Pani komisarz, są już wyniki badania krwi? – zapytała z wyraźnym napięciem. – Wykryto środki, pod których wpływem miała być, kiedy strzelała do mojego szwagra?

Kara przez chwilę milczała. Jej poważna twarz wystarczyła Cansel za odpowiedź.

– Słyszeliście?! – wykrzyknęła kobieta, zwracając się do pozostałych. – Była całkowicie przytomna, kiedy pociągnęła za spust! Żadne środki nie odebrały jej świadomości. Ona jest niebezpieczna!

Cennet pobladła i chwyciła się za pierś.

– Świadomie strzeliła do mojego syna? – zapytała wstrząśnięta. – Naprawdę chciała go zabić?

– To, że badanie nie wykazało żadnych substancji, nie dowodzi jeszcze, że Nana niczego nie zażyła – wyjaśniła Kara spokojnie. – Mogło dojść do błędu albo środek nie został wykryty w standardowym badaniu.

Cennet nie chciała jednak słuchać dalszych wyjaśnień. Otworzyła drzwi sali i wpadła do środka niczym burza.

– Połamię ci te ręce! – krzyknęła, ruszając w stronę Nany. – Jak mogłaś mu to zrobić?! Co Poyraz wyrządził ci poza tym, że ci pomagał? Przyjęliśmy cię pod swój dach, dzieliliśmy się z tobą chlebem i traktowaliśmy jak członka rodziny, a ty odpłaciłaś mu kulą!

Kara weszła za nią i próbowała ją powstrzymać. Wtedy z łóżka dobiegło ciche westchnienie.

– Co tu się dzieje? – odezwał się Poyraz słabym, zachrypniętym głosem.

Wszyscy zamarli.

Mężczyzna powoli otworzył oczy. Jego wzrok natychmiast spoczął na Nanie, a potem na kajdankach obejmujących jej nadgarstki.

– Dlaczego ma skute ręce? – zapytał, z trudem unosząc głowę.

– Ustalono, że to Nana do ciebie strzeliła – odpowiedziała Kara rzeczowo. – Na pistolecie znaleziono jej odciski palców.

Poyraz spróbował podnieść się wyżej. Mimo bólu oparł się na łokciu i spojrzał na policjantkę stanowczo.

– Moja żona do mnie nie strzeliła.

Cennet otworzyła szeroko oczy.

– Co ty wygadujesz, synu?! Przecież trzymała broń! Znaleźli na niej jej odciski!

– Tak, trzymała ją – przyznał Poyraz. – Ale była odurzona. Ten człowiek podał jej środki wbrew jej woli. Nana ledwo stała na nogach i nie wiedziała, co się wokół niej dzieje.

Zrobił krótką przerwę, próbując złapać oddech.

– Chciała się bronić. Pistolet wypadł jej z rąk i wystrzelił. To był wypadek. Nana nie chciała mnie skrzywdzić.

– Jej krew była czysta – wtrąciła Cansel z wyższością. – Nie wykryto żadnych substancji.

Poyraz przeniósł na nią chłodne spojrzenie.

– Byłem tam. Widziałem, w jakim była stanie. Ledwo mnie rozpoznawała. Skoro wynik mówi coś innego, badanie trzeba powtórzyć.

Następnie zwrócił się do Kary.

– Proszę natychmiast przekazać moje zeznania prokuratorowi. Nie składam żadnej skargi. To był nieszczęśliwy wypadek, a moja żona jest niewinna. Zdejmijcie jej kajdanki.

Nana patrzyła na niego z niedowierzaniem. W jej oczach pojawiły się łzy ulgi, lecz bała się odezwać, jakby jedno słowo mogło przerwać ten niespodziewany cud.

***

Kilka godzin później decyzją prokuratora Nana odzyskała wolność. Kiedy ponownie weszła do sali Poyraza, nie miała już kajdanek na nadgarstkach.

Zatrzymała się na moment przy drzwiach. Jej oczy były zaczerwienione od płaczu, ale po raz pierwszy od wielu godzin pojawiła się w nich nadzieja.

Poyraz siedział już podparty poduszkami. Gdy ją zobaczył, na jego twarzy pojawił się ciepły, ledwie dostrzegalny uśmiech.

Nana podeszła do łóżka, pochyliła się i objęła go mocno, choć ostrożnie, by nie sprawić mu bólu.

– Myślałam, że już nigdy nie będę mogła cię dotknąć – wyszeptała, wtulając twarz w jego ramię.

Poyraz otoczył ją ramieniem.

– Jestem tutaj – odpowiedział cicho. – I nigdzie się nie wybieram.

Nana zamknęła oczy. Po policzkach spływały jej łzy, lecz tym razem były to łzy ulgi. Poyraz przytulił ją jeszcze mocniej, nie zważając na milczące spojrzenia zgromadzonej rodziny.

Cennet i Cansel aż kipiały ze złości, ale nie mogły już nic zrobić. W sali zapadła cisza, a pośród niej Nana i Poyraz trwali w uścisku, jakby poza nimi nie istniał już cały świat.

***

Gdy drzwi sali zamknęły się za ostatnim z odwiedzających, w pomieszczeniu zapadła kojąca cisza. Nana stanęła przy łóżku męża i z troską przyjrzała się jego twarzy.

– Wszystko w porządku? – zapytała cicho. – Wygodnie ci? Poduszka nie jest za nisko? Może coś cię boli albo chcesz się napić?

Poyraz spojrzał na nią z rozbawieniem. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

– Nic mi nie jest. A ty pytasz mnie o to już chyba czwarty albo piąty raz.

Nana spuściła wzrok. Jeszcze niedawno była przekonana, że zostanie od niego zabrana, a teraz znów mogła stać przy jego łóżku i trzymać go za rękę.

– Gdyby nie ty, siedziałabym teraz w celi – powiedziała drżącym głosem. – Wcześniej też mnie uratowałeś, kiedy znalazłam się w rękach tego potwora. Ile razy jeszcze będziesz musiał wyciągać mnie z piekła?

Poyraz mocniej zacisnął palce na jej dłoni.

– Tyle razy, ile będzie trzeba – odparł bez wahania. – Zawsze cię odnajdę i uratuję, nawet gdybym miał dotrzeć na koniec świata. Mam tylko jedną żonę i zamierzam jej strzec jak najcenniejszego skarbu.

Przez chwilę patrzył jej prosto w oczy. W końcu uniósł kącik ust w figlarnym uśmiechu.

– Poza tym wiem, że nie zrobiłaś tego umyślnie… Chyba że jednak od dawna planowałaś się mnie pozbyć?

– Nawet tak nie żartuj! – zaprotestowała natychmiast Nana. Jej oczy znów zaszkliły się od łez. – Nie wiem, co bym zrobiła, gdybyś… gdyby naprawdę coś ci się stało.

– A nie masz mnie już trochę dość? – droczył się dalej. – Może twoja głowa wreszcie by odpoczęła, gdybym na jakiś czas zniknął z twojego życia?

– Przestań – powiedziała stanowczo, choć w jej głosie pobrzmiewała czułość. – Takie żarty wcale mnie nie bawią. I nie jesteś dla mnie ciężarem. Już nie…

Poyraz uważnie przyjrzał się jej twarzy. Następnie uniósł rękę i delikatnie dotknął jej policzka. Kciukiem starł łzę, która wymknęła się spod powieki i spłynęła po jej skórze.

– Dosyć płaczu – poprosił łagodnie. – To, co najgorsze, zostało za nami. Od teraz będziemy patrzeć tylko przed siebie.

Nana przymknęła oczy, na moment wtulając policzek w jego dłoń. Ten prosty gest wystarczył, by napięcie, które przez wiele godzin ściskało jej serce, zaczęło powoli ustępować.

– Nie myśl jednak, że dzięki kilku łzom unikniesz odpowiedzialności – dodał Poyraz, ponownie się uśmiechając. – Postrzeliłaś mnie, więc teraz musisz się mną opiekować, dopóki całkowicie nie wyzdrowieję.

Nana roześmiała się przez łzy.

– Będę przy tobie tak długo, jak będzie trzeba – zapewniła.

Pochyliła się nad łóżkiem i ostrożnie przytuliła do jego ramienia, uważając, by nie sprawić mu bólu.

– Opieka nad tobą będzie dla mnie zaszczytem – wyszeptała.

Poyraz objął ją i przyciągnął bliżej. Przez krótką chwilę oboje zapomnieli o kajdankach, oskarżeniach i czyhającym na nich niebezpieczeństwie. Liczyło się jedynie to, że znów byli razem.

***

Isil siedziała w swojej sypialni, wsparta o poduszki i przykryta wzorzystą narzutą. Obok łóżka usiadła Ezgi, była dziewczyna Sinana. Choć starała się zachować spokój, w jej spojrzeniu i lekko napiętej postawie dało się dostrzec niepewność.

– Dobrze, że przyszłaś – powiedziała Isil z wyraźnym zadowoleniem. – Dziękuję, że mnie nie zawiodłaś.

– To ja powinnam ci podziękować – odparła Ezgi cicho. – Mam tylko nadzieję, że Sinan również będzie z tego powodu szczęśliwy.

Isil przyjrzała jej się uważnie. Na jej twarzy pojawił się łagodny uśmiech, lecz w oczach czaiła się chłodna kalkulacja.

– Na razie jest zaskoczony, to prawda. Nie spodziewał się twojego powrotu. Ale szczęście czasem potrzebuje czasu, by dojrzeć. Wszystko zależy od ciebie – od tego, czy okażesz mu cierpliwość i nie odwrócisz się od niego właśnie teraz, kiedy przechodzi trudny okres.

Ezgi opuściła wzrok.

– Ciociu Isil, przecież wiesz, że nigdy o nim nie zapomniałam – wyznała ze wzruszeniem. – Tylko… czy naprawdę sądzisz, że to może się udać? Że on wciąż coś do mnie czuje?

Isil wyciągnęła rękę i delikatnie ścisnęła jej dłoń.

– Jestem o tym przekonana. Czasami życie daje ludziom drugą szansę, ale trzeba mieć odwagę, by po nią sięgnąć. To, co było, zostało za wami. Teraz możecie zacząć wszystko od nowa.

Ezgi spojrzała na nią z rodzącą się nadzieją.

– A jeśli Sinan mnie odrzuci?

– Nie poddawaj się po pierwszej przeszkodzie – poradziła Isil spokojnie. – Bądź blisko niego. Przypomnij mu, jak dobrze było wam razem. Jeśli nie puścisz jego ręki, z czasem on również przestanie się przed tobą bronić. Zbudujecie przyszłość, którą powinniście byli stworzyć już dawno temu.

Ezgi skinęła głową. Słowa Isil trafiały prosto w tę część jej serca, która nigdy nie przestała tęsknić za Sinanem. Nie wiedziała jeszcze, czy odzyskanie jego miłości było w ogóle możliwe, lecz postanowiła spróbować.

Isil obserwowała ją z dyskretną satysfakcją. Wiedziała, że właśnie zrobiła kolejny krok w stronę odsunięcia Aynur od syna.

***

Semih wszedł do opustoszałej kawiarni i zatrzymał się pośrodku sali. Wśród równych rzędów pustych stolików panowała niemal nienaturalna cisza. Nerwowo rozejrzał się po wnętrzu, jakby obawiał się, że ktoś mógł go śledzić.

Z zamyślenia wyrwało go nagłe wibrowanie telefonu. Na ekranie pojawił się napis: „Siostra”. Odebrał natychmiast.

– Burhan zażądał ode mnie pół miliona – oznajmił przyciszonym, lecz stanowczym głosem.

– Pół miliona?! – Cansel nie zdołała ukryć przerażenia. – Nie ma mowy, żebyśmy zdobyli taką sumę! Semih, co ty zamierzasz zrobić?

Mężczyzna spuścił wzrok. Jego twarz pozostawała pozornie spokojna, lecz pod tą maską narastała desperacja.

– Muszę zakończyć tę sprawę. Raz na zawsze.

– Nie wygaduj bzdur! – syknęła Cansel. – Chcesz zostać mordercą? Zupełnie oszalałeś? Nawet o tym nie myśl!

– Jeśli nie dam mu pieniędzy, jesteśmy skończeni – odparł chłodno. – Ujawni wszystko. Pociągnie nas za sobą i zrujnuje nam życie.

– Wyrzuć ten pomysł z głowy! – niemal krzyknęła. – Muszę kończyć, Sahin mnie woła. Porozmawiamy później. Proszę cię, nie rób niczego głupiego.

Połączenie zostało przerwane.

Semih jeszcze przez chwilę trzymał telefon przy uchu, wpatrując się przed siebie nieobecnym wzrokiem. Dopiero po kilku sekundach powoli opuścił rękę. W pustej kawiarni nie było nikogo, kto mógłby dostrzec, jak z jego twarzy znikał strach, ustępując miejsca ponurej determinacji.

– Nie zdobędę takich pieniędzy – powiedział do siebie. – Nie mam już wyboru. Muszę się go pozbyć.

Zacisnął dłonie w pięści. Wiedział jednak, że nie wystarczyło usunąć Burhana. Musiał zrobić to w taki sposób, by sam nie wzbudził żadnych podejrzeń.

– Wszyscy muszą uwierzyć, że nie miałem wyjścia – wyszeptał. – Że tylko się broniłem.

Wtedy jego wzrok powędrował ku kamerze monitoringu zawieszonej wysoko w rogu pomieszczenia. Semih znieruchomiał. Powoli uniósł głowę, a w jego oczach pojawił się błysk ponurego olśnienia.

Obraz zaczął układać mu się w całość.

– Dam mu fałszywe pieniądze – mruknął. – Kiedy odkryje oszustwo, wpadnie w szał i sam tu przyjdzie. Sprowokuję go tak, żeby zaatakował pierwszy. Kamera wszystko zarejestruje… a ja będę tylko człowiekiem, który ratował własne życie.

Na jego twarzy pojawił się niepokojąco spokojny uśmiech.

– Potrzebuję broni i pieniędzy, które z daleka będą wyglądały jak prawdziwe.

Sięgnął po telefon i wybrał numer Burhana. Gdy bandyta odebrał, Semih przemówił pewnym, niemal swobodnym tonem:

– Bracie, pieniądze są gotowe. Mogę ci je przekazać jutro.

– Brawo – odpowiedział Burhan z wyraźnym zadowoleniem. – W końcu zmądrzałeś. Jutro podam ci miejsce i godzinę. Tylko mnie nie zawiedź.

Semih zakończył połączenie i mocno zacisnął palce na telefonie.

– Nie zawiodę – wyszeptał, spoglądając ponownie w stronę kamery. – Ale to ty nie masz pojęcia, co cię czeka.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 716. Bölüm i Emanet 717. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy