Złoty chłopak odc. 279 i 280: Ferit porywa matkę Sinana!

Ferit stoi twarzą w twarz z Aylą.

„Złoty chłopak” Odc. 279 – streszczenie

Diyar zostaje wypisana ze szpitala. Ferit uznaje, że wobec zagrożenia ze strony Sinana najbezpieczniejszym miejscem dla niej będzie rezydencja.

W drodze powrotnej dziewczyna zauważa jednak coś, co od razu przyciąga jej uwagę — na palcu Ferita nie ma obrączki zaręczynowej. Mężczyzna natychmiast zdaje sobie sprawę, że zostawił pierścionek w pokoju Seyran. Równie szybko znajduje wymówkę.

— Była trochę za ciasna — wyjaśnia spokojnie. — Oddałem ją do powiększenia.

***

Na wiadomość, że Diyar zamieszka w rezydencji, Seyran reaguje chłodno. Mimo to przychodzi do pokoju, w którym Ferit umieścił swoją narzeczoną. Podchodzi do łóżka i poprawia poduszkę pod plecami rywalki.

— Dziękuję — mówi Diyar.

— Nie musisz mi dziękować — odpowiada Seyran. — Spójrz tylko, co ci się stało przeze mnie. Jak do tego doszło?

— Sinan strzelił do niej, kiedy przejeżdżał motocyklem obok jej domu — wyjaśnia Ferit.

— Motocyklem? — Seyran unosi brwi. Nie przypomina sobie, by kiedykolwiek widziała Sinana na motocyklu. — Czyli miał na głowie kask?

— Tak — potwierdza Diyar.

Seyran zaczyna mieć wątpliwości. Przygląda się jej uważnie.

— Czyli nie widziałaś jego twarzy? Skąd masz pewność, że to był on?

— Co to za pytania? — Diyar wyraźnie się irytuje. — Dlaczego mnie przesłuchujesz, Seyran?

— Chcę tylko, żeby złapano właściwą osobę — odpowiada spokojnie Seyran. — Tę, która cię skrzywdziła.

— To był Sinan — mówi stanowczo Diyar.

— Skąd ta pewność? To może być ktoś z twojej przeszłości. Może jakiś dawny pozwany, który chce się zemścić. Nadal jesteś pewna, że to był Sinan?

— Ten drań zostawił wiadomość — wtrąca Ferit.

Podaje Seyran telefon. Na ekranie widać zdjęcie zgniecionej kartki z odręcznym tekstem:

„Dopóki Seyran nie opuści tego domu, zranię każdego, kto jest ci bliski, Fericie Korhanie”.

Seyran przygląda się fotografii przez chwilę.

— To nie jest jego pismo — mówi stanowczo. — Poza tym Sinan nie potrafi jeździć na motocyklu.

— Mógł się nauczyć — odpowiada Ferit.

— Kiedy? Teraz, kiedy jest zbiegiem?

— Seyran, jazda na motocyklu nie jest taka trudna, jak myślisz — wtrąca Diyar. — A poza tym, czy kiedykolwiek widziałaś, żeby Sinan coś przy tobie pisał? Dziś wszyscy używają telefonów.

Jej głos staje się coraz bardziej napięty.

— Zaraz zaczniesz sugerować, że sama do siebie strzeliłam. To chcesz powiedzieć?

— Oczywiście, że nie miałam tego na myśli…

— Seyran, wystarczy — przerywa Ferit. — Dajmy Diyar odpocząć.

Seyran odwraca się i kieruje do drzwi. Ferit również zamierza wyjść, ale nagle Diyar chwyta go za rękę.

— Ferit, nie odchodź, proszę. Nie chcę zostać sama.

— Ja… — Ferit waha się przez chwilę. — Muszę powiedzieć dziadkowi, co się stało. Przyślę tu pokojówki. Powiesz im, czego potrzebujesz, dobrze?

— Dobrze — odpowiada cicho Diyar. — Tylko nie każ mi długo czekać. Wróć szybko.

***

Ferit i Seyran zatrzymują się naprzeciwko siebie na korytarzu rezydencji. Wysokie okna wpuszczają do środka przytłumione światło popołudnia, które rozlewa się po marmurowej posadzce. W powietrzu wciąż czuć napięcie po wydarzeniach ostatnich godzin.

Ferit przeczesuje dłonią włosy i patrzy na nią z wyraźną frustracją.

— Co to miało być, Seyran? — pyta ściszonym głosem, rozkładając ręce. — Przesłuchiwałaś ją tak, jakbyś była policjantką. Jaki jest właściwie twój problem?

Seyran opiera się lekko o balustradę schodów. Jej spojrzenie jest spokojne, ale w oczach błyszczy coś ostrego.

— Dziś rano pojechałeś do niej, żeby z nią zerwać — mówi chłodno. — A jednak tego nie zrobiłeś.

Ferit marszczy brwi.

— Wiesz dobrze, co się stało, Seyran. — Jego głos staje się bardziej napięty. — Co miałem zrobić? Zerwać z nią w karetce?

— Nie żartuj sobie ze mnie — odpowiada natychmiast. — Czy powiedziałam coś takiego?

— Więc o czym właściwie mówisz?

Seyran przez chwilę patrzy mu prosto w oczy.

— Chcę wiedzieć, czy tym razem naprawdę jesteś zdecydowany.

Między nimi zapada cisza. Ferit wypuszcza ciężko powietrze.

— To koniec, Seyran. Oczywiście, że jestem zdecydowany. — Przeciera dłonią kark. — Po prostu czekam na odpowiedni moment. W tej sytuacji nie mogę jej zostawić.

— Oczywiście, że teraz jej tego nie powiesz — odpowiada spokojnie Seyran. — Dziewczyna prawie umarła… przeze mnie.

Na chwilę spuszcza wzrok, ale zaraz znów patrzy na niego stanowczo.

— Mieszkamy pod jednym dachem. Nie dokładaj mi kolejnych powodów do wyrzutów sumienia.

Ferit milczy, obserwując ją uważnie. Seyran prostuje się i robi krok w jego stronę.

— Dopóki Sinan nie zostanie złapany i dopóki Diyar nie wróci do swojego domu, między nami nic się nie wydarzy. — Jej głos staje się ostrzejszy. — Nie waż się mnie dotknąć.

Ferit unosi lekko brwi.

— To samo dotyczy dotykania Diyar — dodaje Seyran. — Żadnego wspólnego spania w jednym pokoju.

Robi krótką pauzę, a na jej ustach pojawia się lekko prowokujący uśmiech.

— I nie chcę słyszeć, jak nazywacie siebie „kochanie”. Bo przysięgam… rozwalę ci głowę.

Przez chwilę patrzą na siebie w napiętej ciszy.

Potem Seyran uśmiecha się jeszcze szerzej — jakby właśnie zakończyła partię, którą od początku kontrolowała. Odwraca się i powoli wchodzi po schodach na górę. Jej kroki odbijają się cicho w przestronnym korytarzu.

Ferit zostaje na dole. Patrzy za nią długo, z mieszaniną frustracji i czegoś znacznie bardziej skomplikowanego w oczach. Jakby właśnie zdał sobie sprawę, że Seyran znów przejęła kontrolę nad całą sytuacją.

„Złoty chłopak” Odc. 280 – streszczenie

Ferit i Abidin przywożą Aylę do rezydencji, aby skonfrontować ją z Diyar i pokazać, do czego doprowadziły działania jej syna.

Kiedy Ayla wchodzi do salonu, jej spojrzenie natychmiast zatrzymuje się na Diyar.

— Ty jesteś tą oszczerczynią? — pyta z pogardą.

Diyar patrzy na nią chłodno. Powoli odchyla połę marynarki i unosi bluzkę, odsłaniając opatrunek na boku.

— Oszczerczynią? — powtarza. — Proszę spojrzeć, co zrobił mi pani psychopatyczny syn.

Ayla blednie, ale szybko odzyskuje pewność siebie.

— Dlaczego mój syn miałby cię skrzywdzić? Nie kłam.

— Żeby zmusić Ferita do opuszczenia Seyran.

Kobieta odwraca się do Ferita.

— Spójrz na mnie, Fericie. Zawsze byłam wobec ciebie szczera i teraz też jestem. Tak, mój syn ma obsesję na punkcie Seyran. Ale nie jest na tyle szalony, żeby skrzywdzić obcego człowieka.

— To znaczy, że nie znasz swojego syna — odpowiada twardo Diyar. — Żyję tylko dzięki szczęściu. Ta kula mogła mnie zabić.

Ayla krzyżuje ramiona.

— Potrzebuję dowodu.

Abidin patrzy na nią z niedowierzaniem.

— Jakiego dowodu? Nagrania, na którym twój syn do niej strzela?

— Tak — odpowiada chłodno Ayla. — Nie widzę tu nic, co udowadniałoby jego winę. Nie mam tu nic więcej do roboty.

Odwraca się do wyjścia.

— Nigdzie się nie wybierasz — mówi nagle Ferit, zastępując jej drogę.

— Co to znaczy?

— Zostaniesz tutaj, dopóki twój ukochany syn nie zostanie złapany i nie przyzna się do winy.

Ayla patrzy na niego z niedowierzaniem.

— Zamierzasz trzymać mnie tu siłą?

— Dokładnie tak — odpowiada bez wahania Ferit. — Ukrywałaś wszystko, co robił twój syn. Pomogłaś mu uciec ze szpitala, żeby nie trafił do więzienia.

Wskazuje na Diyar.

— Ta dziewczyna została postrzelona. Seyran żyje w strachu, że Sinan znowu się pojawi. To wszystko stało się przez ciebie.

Jego głos staje się jeszcze twardszy.

— Teraz kolej na twojego syna, żeby cię uratował. Zobaczymy, czy się pojawi, kiedy usłyszy, że jego ukochana mama jest w naszych rękach.

Ayla mruży oczy.

— To był twój plan od samego początku, prawda?

— Zgadza się — odpowiada spokojnie Ferit. — A ty na szczęście wcale mi go nie utrudniłaś.

Odwraca się do Abidina.

— Abi, zaprowadź naszego gościa do pokoju.

Abidin wyciąga rękę w stronę Ayli.

— Proszę ze mną.

— Nie dotykaj mnie! — krzyczy kobieta.

— Jak sobie pani życzy — odpowiada spokojnie Abidin i daje znak ochroniarzom.

Dwóch mężczyzn chwyta Aylę za ramiona i prowadzi ją w głąb rezydencji.

Gdy znikają za drzwiami, Ferit i Abidin wymieniają krótkie spojrzenia — a potem zbijają ze sobą piątki, jakby właśnie wykonali pierwszy ruch w niebezpiecznej grze.

***

Wieczorem w rezydencji panuje cisza. Większość domowników już się rozeszła, a na korytarzach słychać jedynie odległe kroki służby. Seyran zatrzymuje się na moment przy drzwiach jednego z pokoi. W dłoni trzyma klucz, który wcześniej po cichu zabrała z szafki w gabinecie.

Przez chwilę waha się, po czym przekręca klucz w zamku i wchodzi do środka.

Pokój jest przestronny i przytulny — na środku stoi niski stolik z marmurowym blatem, obok różowa kanapa, a na ścianach wiszą obrazy i dekoracyjne talerze. Ciepłe światło lamp rozlewa się po parkiecie i dywanie w geometryczne wzory.

Na kanapie siedzi Ayla.

Gdy widzi wchodzącą Seyran, natychmiast prostuje się nerwowo.

— Nie możesz mi nic zrobić, jasne? — mówi szybko, a w jej głosie słychać wyraźny niepokój. — Ferit nigdy by na to nie pozwolił.

Seyran zamyka za sobą drzwi i powoli podchodzi w głąb pokoju.

— Oczywiście, że nie zamierzam cię skrzywdzić — odpowiada spokojnie. — Ale musisz mi wyjaśnić kilka rzeczy.

Ayla wzdycha ciężko i opiera dłonie na kolanach.

— Mówię to od samego początku. Nie wierzę, żeby Sinan zrobił coś tej dziewczynie. Owszem, jest problematycznym dzieckiem, czasem reaguje przesadnie…

— Tak przesadnie, że potrafi otruć drugiego człowieka — wtrąca chłodno Seyran.

Ayla zaciska usta.

— Czasami potrafi być niebezpieczny, przyznaję. Ale tej dziewczynie niczego nie zrobił. — Spogląda na Seyran z uporem. — Sinan ma obsesję na twoim punkcie. Nikomu innemu by nie zaszkodził.

Seyran zatrzymuje się przy stoliku.

— Czyli twierdzisz, że nie zrobił krzywdy Diyar?

— Oczywiście, że nie! Jestem tego pewna! — Ayla uderza dłońmi o kolana, jakby chciała podkreślić swoje słowa.

Seyran wyciąga telefon z kieszeni i podchodzi bliżej kanapy. Ekran rozświetla półmrok pokoju.

— W takim razie przeczytaj to.

Podaje jej telefon.

Ayla bierze go do ręki. Na ekranie widać zdjęcie zgniecionej kartki leżącej na szorstkim asfalcie. Na papierze widnieje odręczna wiadomość:

„Dopóki Seyran nie opuści tego domu, zranię każdego, kto jest ci bliski, Fericie Korhanie.”

— Sinan przyjechał na motocyklu — mówi cicho Seyran. — Rzucił tę notatkę, zanim strzelił do Diyar.

Ayla natychmiast podnosi wzrok.

— Sinan nie potrafi jeździć na motocyklu.

Seyran marszczy brwi.

— Co masz na myśli?

— Nawet na rowerze nigdy nie jeździł. — Ayla oddaje telefon. — Kiedy był mały, jego ojciec próbował go nauczyć. Upadł wtedy tak niefortunnie, że potłukł się na całym ciele. Od tamtej pory nie wsiadł na żaden jednoślad.

Robi krótką pauzę.

— Poza tym to nie jest jego pismo.

Seyran patrzy na ekran jeszcze raz.

— Mógł kogoś wynająć — mówi powoli.

Ayla kręci głową.

— Sinan nawet mi nie ufa na tyle, żeby przyjść do mnie po pomoc. Czy naprawdę myślisz, że zaufałby komuś obcemu?

Jej głos staje się bardziej gorzki.

— Poza tym nie ma przy sobie pieniędzy. Skąd miałby je wziąć?

Przez chwilę patrzy Seyran prosto w oczy.

— Seyran… wierzysz mi, prawda?

Seyran milczy przez moment.

W jej spojrzeniu nie widać jednak współczucia.

— Nie ma znaczenia, czy ci wierzę. Diyar też mnie nie obchodzi. Ale ty musisz tu zostać. — Jej głos staje się twardszy. — Bo twój syn musi zapłacić za to, co mi zrobił.

Ayla otwiera usta, jakby chciała coś powiedzieć, zaprotestować.

Seyran jednak już odwraca się w stronę drzwi.

Wychodzi szybko z pokoju i zamyka drzwi na klucz. W zamku rozlega się cichy metaliczny klik.

Ayla zostaje sama w ciepło oświetlonym pokoju, wpatrując się w zamknięte drzwi.

***

W przestronnym hallu rezydencji panuje napięta cisza. Wysoki sufit i marmurowa podłoga potęgują echo kroków, które odbijają się od ścian. Ferit schodzi właśnie po schodach, gdy nagle na jego drodze staje Ifakat.

Kobieta wygląda na wyraźnie wzburzoną. Jej twarz jest napięta, a spojrzenie ostre jak brzytwa.

— Ferit, musimy porozmawiać — mówi stanowczo, zatrzymując go w pół kroku.

Mężczyzna wzdycha cicho, jakby przeczuwał, że ta rozmowa nie skończy się dobrze.

— Ciociu, naprawdę nie mam teraz głowy do kolejnej kłótni…

— To nie jest kłótnia! — przerywa mu Ifakat. — To rzeczywistość, którą najwyraźniej postanowiłeś ignorować.

Robi krok bliżej i zniża głos, choć w jej tonie wciąż słychać gniew.

— Kończą nam się pieniądze. Rozumiesz to? Lada dzień komornicy zapukają do naszych drzwi.

Ferit opiera się o balustradę schodów i wzrusza ramionami z pozorną beztroską.

— Ciociu, ta rezydencja i tak już nie jest nasza — mówi lekko. — Więc co właściwie mogą nam zrobić?

Ifakat patrzy na niego z niedowierzaniem.

— Przestań być takim ignorantem! — syczy. — Rezydencja może i nie jest już nasza, ale firma wciąż jest.

Wskazuje ręką w stronę drzwi gabinetu, jakby tam właśnie znajdowało się centrum wszystkich problemów.

— Inwestorzy zaczynają tracić cierpliwość. Wstrzymali finansowanie, bo nie przysłałeś nowych szkiców. Czekają na projekty, a ty zajmujesz się ratowaniem całego świata, tylko nie własnej rodziny.

Ferit przeciera twarz dłonią.

— Ciociu, proszę. Daj mi trochę czasu. Bądź cierpliwa.

Ifakat krzyżuje ręce na piersi.

— Cierpliwa? — powtarza z gorzkim śmiechem. — Kiedy zadzwonią z banku, też użyjesz Sinana jako wymówki?

Ferit milknie. Na moment jego beztroska maska pęka, ale zaraz odzyskuje spokój.

W tym samym czasie, kilka metrów dalej, za zamkniętymi drzwiami jednego z pokoi, stoi Ayla.

Kobieta jest niemal przyklejona do drzwi. Jedną dłoń opiera o framugę, a ucho przyciska do drewna, starając się wychwycić każde słowo.

Choć drzwi są zamknięte na klucz, głosy z hallu docierają do niej wyraźnie.

„Kończą nam się pieniądze… Inwestorzy się niecierpliwią…”

Ayla zamyka na moment oczy, jakby układała w głowie usłyszane informacje.

Na jej twarzy powoli pojawia się chłodny, przebiegły uśmiech. Mruży oczy.

Trudna sytuacja finansowa Korhanów nagle przestaje być dla niej cudzym problemem.

Staje się… szansą. Szansą na odzyskanie wolności.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Yalı Çapkını. Inspiracją do jego stworzenia był film Yalı Çapkını 84.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy