Panna młoda odc. 120: Derya bez litości: „Zajdź w ciążę albo odejdź!”

Hancer przytula Deryę. Ma bardzo smutną minę.

„Panna młoda” Odc. 120 – streszczenie

Hancer wyszła na balkon, jakby szukała oddechu po dusznej ciszy panującej w domu. Oparła dłonie o chłodną balustradę i spojrzała w dal — na spokojną taflę morza, która lśniła w słońcu, zupełnie obojętna na ludzkie dramaty.

Jej wzrok szybko jednak opadł niżej.

Na plaży, tuż przy linii fal, dostrzegła dwie znajome sylwetki. Cihan i Beyza szli powoli obok siebie, a szum morza zdawał się tłumić wszystko poza nimi.

Hancer zesztywniała.

— Jak to możliwe… — szepnęła, a w jej głosie zabrzmiała gorzka nuta. — Czy moje słowa naprawdę nic dla niego nie znaczą?

Pokręciła głową z niedowierzaniem.

— Zabrał ją na spacer… jakby robił to na przekór mnie.

Jej palce zacisnęły się na balustradzie, aż pobielały knykcie.

***

Na plaży wiatr poruszał włosami Beyzy, a fale rozbijały się miękko o brzeg. Cihan szedł obok niej w milczeniu, pogrążony w myślach. W jego głowie wciąż brzmiały słowa mężczyzny z biura:

„Ta kobieta zrobi sobie krzywdę. Poprosiła mnie, żebym umieścił jej imię na grobie.”

Zatrzymał się nagle.

— Beyzo… — zaczął powoli, patrząc na nią uważnie. — Czy ty naprawdę chcesz tego dziecka?

Spojrzała na niego bez wahania.

— Oczywiście, że chcę.

Cihan skinął głową, jakby upewniał się w czymś sam przed sobą.

— Dobrze. W takim razie mamy coś wspólnego… bo ja też go chcę.

Zrobił krok bliżej. Jego głos stał się spokojniejszy, bardziej stanowczy.

— Urodzi się, dorośnie… i będzie nazywał nas mamą i tatą. Ale my… — zawahał się na ułamek sekundy — nie będziemy razem jako Cihan i Beyza. Będziemy tylko rodzicami. Dla jego dobra.

Beyza spuściła wzrok, a jej twarz na moment spoważniała.

— Cihanie… nie czuj się winny z mojego powodu — powiedziała cicho. — To moja sytuacja. Wiele kobiet sobie z tym radzi… ale ja… ja nie jestem taka silna.

Jej głos lekko zadrżał.

— Zdenerwowałam cię. Nie chcę już żadnych problemów. Nie chcę, żebyście ty i Hancer cierpieli przeze mnie.

Zatrzymali się. Cihan stanął naprzeciw niej, patrząc jej prosto w oczy.

— W tej chwili nie ma dla mnie nic ważniejszego niż mój syn — powiedział twardo.

— Mówisz tak, żebym poczuła się lepiej — odparła z cieniem smutnego uśmiechu. — Ale wiem, że burzę wasz spokój.

— Nie myśl o tym — przerwał. — Skup się na dziecku. Resztą zajmę się ja.

Beyza odwróciła się, jakby chciała zakończyć rozmowę.

— Nie musisz się dla mnie poświęcać… poradzę sobie. Tak czy inaczej… to długo nie potrwa.

Cihan natychmiast chwycił ją za ramię.

— Co masz na myśli? — zapytał ostro. — Jak zamierzasz to „rozwiązać”? Kupując sobie miejsce na cmentarzu?

Beyza spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, udając zaskoczenie.

— Ty… skąd o tym wiesz?

— To nie ma znaczenia — odpowiedział chłodno. — Zapamiętaj jedno: nie pozwolę ci tego zrobić.

Uniósł palec. Jego ton nie znosił sprzeciwu.

— To dziecko cię potrzebuje. Nie zostanie bez matki.

Beyza zadrżała, po czym cicho zaszlochała i wtuliła się w jego pierś.

— Przepraszam… — wyszeptała.

Jednak gdy tylko przywarła do niego, jej spojrzenie na moment powędrowało w górę — w stronę rezydencji.

W stronę balkonu.

Dostrzegła Hancer.

Na jej ustach przemknął ledwie zauważalny, chłodny uśmiech.

***

Na górze Hancer cofnęła się gwałtownie od balustrady, jakby ten widok ją oparzył.

Nie była w stanie patrzeć dłużej.

Odwróciła się i wróciła do pokoju, czując, jak coś w niej pęka — cicho, ale nieodwracalnie.

Nie widziała już, jak na plaży Cihan zaciska dłoń w pięść, jego szczęka twardnieje, a spojrzenie staje się ciężkie.

Bo choć Beyza była w jego ramionach, on nie potrafił znieść jej bliskości.

***

Cemil siedział na łóżku ze skrzyżowanymi nogami, zgarbiony, jakby ciężar jego myśli przygniatał mu ramiona. W dłoniach trzymał telefon, na którego ekranie wciąż widniało jedno ze starych zdjęć — on i Hancer, uśmiechnięci, beztroscy, jakby świat nie miał w sobie żadnych pęknięć.

Przez dłuższą chwilę patrzył w ekran, po czym powoli go wygasił i odłożył obok siebie.

Westchnął ciężko.

Opuścił głowę, a jego palce mimowolnie zacisnęły się na materiale spodni.

Drzwi skrzypnęły cicho.

Do środka weszła Derya. Zatrzymała się na progu, przyglądając mu się uważnie — z mieszanką troski i lekkiej irytacji.

— Co się stało, Cemilu? — zapytała łagodniej, niż zamierzała. — Zasłoniłeś zasłony, zamknąłeś się tutaj… Siedzisz w ciemności jak cień.

Nie odpowiedział. Nawet nie podniósł wzroku.

— Słyszysz mnie? — dodała, podchodząc bliżej.

Cisza.

— Zostaw mnie, Deryo — odezwał się w końcu cicho, bez emocji.

Podeszła jeszcze bliżej i usiadła obok niego na łóżku, poprawiając spódnicę.

— Nie mogę cię tak zostawić — powiedziała już stanowczo. — To nie jest normalne. Zamykasz się w sobie, uciekasz od ludzi… Dokąd to prowadzi?

Cemil prychnął cicho, wciąż nie patrząc w jej stronę.

— A przeszkadzam ci? — rzucił chłodno. — Siedzę tu cicho. Nikomu nie wchodzę w drogę.

Derya odwróciła się do niego całym ciałem.

— Mówię to, bo się martwię — odpowiedziała, ściszając głos. — Bo widzę, jak się rozsypujesz. Wyjdź z domu. Idź do sklepu, spotkaj się z kimś, zajmij czymś głowę… inaczej naprawdę zwariujesz.

Na moment zapadła cisza.

Cemil w końcu uniósł głowę i spojrzał przed siebie, jakby podjął jakąś decyzję.

— Masz rację — powiedział powoli. — Pójdę do sklepu.

Podniósł się nagle, jakby nie chciał dać sobie czasu na zmianę zdania.

— Tam przynajmniej nikt nie będzie mnie męczył.

Minął ją bez słowa i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.

Derya została sama.

Przez chwilę patrzyła w pustkę, po czym wypuściła powietrze z ulgą i oparła dłonie o kolana.

— Uff… — mruknęła pod nosem. — Ledwo go stąd wypchnęłam.

Na jej ustach pojawił się cień sprytnego uśmiechu.

— Teraz czas dowiedzieć się, co dzieje się w rezydencji…

Podniosła się powoli z łóżka, poprawiła włosy i ruszyła do wyjścia, a w jej oczach błysnęła ciekawość.

***

Hancer otworzyła drzwi sypialni niemal odruchowo, jakby tylko czekała, aż ktoś ją odwiedzi. Gdy tylko zobaczyła Deryę, natychmiast do niej podeszła i wtuliła się w jej ramiona, szukając w tym uścisku choć odrobiny ukojenia.

— Stało się coś strasznego, bratowo… — wyszeptała drżącym głosem, a jej palce zacisnęły się na materiale bluzki Deryi.

Derya zamknęła za sobą drzwi i przez chwilę pozwoliła jej tak stać, po czym delikatnie się odsunęła.

— Wiem — powiedziała spokojnie, choć w jej tonie pobrzmiewała chłodna pewność. — Twój mąż pojechał z byłą żoną na zakupy. Mukadder nie omieszkała mnie o tym poinformować.

Słowa te uderzyły w Hancer jak policzek. Odsunęła się i spojrzała na nią bezradnie.

— Co mam robić, bratowo? — zapytała, niemal błagalnie.

— Chodź. Usiądźmy — odparła Derya, ujmując ją za rękę.

Poprowadziła ją do łóżka. Obie usiadły obok siebie, ale między nimi wyraźnie czuć było napięcie — jakby każda z nich myślała o czymś zupełnie innym.

Derya odwróciła się do niej i spojrzała prosto w oczy.

— Posłuchaj mnie uważnie — zaczęła powoli. — Wiesz, co musisz zrobić. Ty też powinnaś zajść w ciążę. Wtedy wszystko się wyrówna.

Hancer natychmiast pokręciła głową.

— Ile razy mam ci powtarzać? — odpowiedziała z goryczą. — Nie wykorzystam dziecka do takich celów.

Derya prychnęła cicho, unosząc brew.

— Naprawdę? To spójrz na Beyzę. Ona nie miała takich skrupułów. Zaszła w ciążę, wróciła do rezydencji, mieszka z tobą pod jednym dachem… a wszyscy skaczą wokół niej. — Jej głos nabrał ostrego, ironicznego tonu. — Sprytne, prawda? Powinnaś się od niej uczyć. A ty co robisz? Nic.

Hancer wstała gwałtownie, jakby nie była w stanie usiedzieć w miejscu.

— A co mam robić?! — wyrzuciła z siebie. — Każdego dnia kłócimy się z Cihanem! Dziś… — zawahała się, po czym dodała ciszej: — dziś wylałam na Beyzę wiadro zimnej wody.

Derya zamarła, szeroko otwierając oczy.

— Co ty zrobiłaś…? — szepnęła z niedowierzaniem. — Hancer, ja… naprawdę nie wiem, co powiedzieć.

— Zasłużyła na to! — wybuchła Hancer. — Krzyczała, robiła sceny, ściągnęła wszystkich wokół siebie… Nie mogłam tego znieść!

Derya powoli pokręciła głową, a na jej twarzy pojawił się chłodny, oceniający wyraz.

— Brawo — powiedziała z gorzką ironią. — Dokładnie tak trzymaj. Niech twój mąż znienawidzi cię jak najszybciej. Może od razu cię wyrzuci z domu. O to ci chodzi, prawda?

Hancer zamilkła. Jej ramiona opadły.

— Nie mów tak… — wyszeptała. — Jest mi naprawdę ciężko. Ja… nie wiem już, co robić.

Derya nachyliła się lekko w jej stronę, a jej głos stał się twardszy, niemal bezlitosny.

— Mukadder nie chce, żebyś tu była. Twój brat też cię odrzucił. Beyza zrobi wszystko, żeby się ciebie pozbyć — mówiła powoli, każde słowo wyraźnie akcentując. — Jeśli chcesz tu zostać, musisz być na tej samej pozycji co ona.

Krótka pauza.

— Musisz zajść w ciążę.

Hancer nie odpowiedziała.

— Ale ty tego nie chcesz — dodała Derya chłodno. — Więc spakuj swoje rzeczy i odejdź. Przestań się poniżać.

W pokoju zapadła ciężka cisza.

Hancer spuściła głowę, jakby każde z tych słów przygniatało ją coraz mocniej. Jej dłonie bezwiednie splotły się na kolanach, a spojrzenie utknęło gdzieś w podłodze.

Nie miała już siły się bronić.

Hancer przytula Deryę. Ma bardzo smutną minę.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 87.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 100: Broń w rękach Hancer! Nusret wybiera męża dla Yoncy!

    Cihan wraca do rezydencji i spotyka Yoncę, która ujawnia prawdę: Beyza nie usunęła ciąży, sprzeciwiła się Nusretowi i ukrywa się w domu, chcąc tylko donosić dziecko. Mukadder staje po jej stronie i obiecuje ją chronić, nawet przeciw Cihanowi. On deklaruje wsparcie jako ojciec, ale nie zamierza wracać do związku. W tym czasie Nusret manipuluje Yoncą, proponując jej małżeństwo jako element kontroli. Beyza potajemnie pomaga Hancer – wskazuje ukrytą broń i sugeruje, by zagroziła Cihanowi, by się uwolnić. Tymczasem Nusret ujawnia prawdziwy plan: zamiast ślubu z nim, Yonca ma poślubić obcego mężczyznę.

  • Panna młoda odc. 20: Cihan zapowiada Hancer, że przyjdzie do niej w nocy!

    Beyza wraz z ojcem wraca do rezydencji Develioglu. Dowiedziawszy się, że Cihan i Hancer spędzili noc poślubną osobno, nabiera przekonania, że Hancer nie jest dla niego prawdziwą żoną, a jedynie narzędziem do spełnienia rodzinnych planów. W rozmowie Mukadder i Nusret uzgadniają powrót Beyzy do rezydencji pod warunkiem jej podporządkowania i przeprosin. Beyza formalnie przeprasza ciotkę, odzyskuje miejsce w domu i zaczyna realizować własną strategię. Tymczasem Hancer, samotna w starym domu, zmaga się z lękiem i poczuciem osaczenia. Beyza składa jej pozornie życzliwą wizytę, manipulując informacjami o rozwodzie Cihana i jego rzekomej miłości do byłej żony. Gdy po Hancer przyjeżdża kierowca, kobieta po raz pierwszy odmawia podporządkowania się Cihanowi. W klinice in vitro Cihan dowiaduje się o jej nieobecności i jedzie po nią osobiście. Między małżonkami dochodzi do gwałtownej konfrontacji, zakończonej groźbą wizyty Cihana wieczorem i zapowiedzią konsekwencji za złamanie umowy.

  • Panna młoda odc. 148: Hancer wraca do rezydencji jako sprzątaczka!

    Hancer wraca do pracy i dostaje nowe zlecenie, nie wiedząc, że agencja wysyła ją prosto do rezydencji Develioglu. Zmuszona groźbą kary przekracza próg domu, który kiedyś opuściła jako żona Cihana. Beyza upokarza ją od pierwszej chwili, traktując jak służącą i każąc sprzątać własną sypialnię. Tymczasem Cihan przyjeżdża do agencji, by zerwać jej umowę, i odkrywa, że została skierowana do pracy w rezydencji. Engin coraz bardziej podejrzewa, że śmierć Yasemin skrywa mroczną tajemnicę — znajduje tajemniczą bransoletkę i nabiera przekonania, że w domu siostry był ktoś jeszcze.

  • Panna młoda odc. 36: Cihan zamyka się z Hancer w starym domu!

    Aysu dowiaduje się od Mine, że Mukadder znęca się nad Sinem i chce powiedzieć o tym Cihanowi, lecz Fadime stanowczo ucisza córkę, zaprzeczając i zmuszając ją do milczenia, mimo że sama zna prawdę. Beyza odkrywa, że Yonca zyskała pełne zaufanie Nusreta i umocniła swoją pozycję w jego firmie, a w rezydencji nikt już o niej nie wspomina. Tymczasem Hancer szykuje się na wizytę u Yasemin, lecz Cihan blokuje jej wyjście, zamyka dom i wyrzuca klucz, zmuszając ją do rezygnacji z terapii. Beyza otrzymuje informację, że Fusun Kaba została zatrzymana za nielegalne aborcje i może obciążyć ją podczas przesłuchań. Beyza uświadamia sobie, że grozi jej skandal, a Yonca staje się jedyną osobą, która zna skalę zagrożenia.

  • Panna młoda odc. 22: Hancer ucieka od Develioglu!

    Późnym wieczorem Cihan przyjeżdża do starego domu. Wręcza Hancer torbę z milionem w gotówce i domaga się, by dotrzymała zawartej umowy. Dochodzi do gwałtownej konfrontacji, podczas której Hancer odrzuca pieniądze i sprzeciwia się Cihanowi. Mężczyzna wycofuje się, zapowiadając wyjazd do kliniki i opuszcza dom. Z ukrycia sytuację obserwuje Beyza, przekonana, że jej intryga z zegarkiem zadziałała. W rezydencji Cihan w ostrym tonie stawia granice Mukadder i informuje ją, że dziecko zostanie poczęte metodą in vitro. Następnego ranka okazuje się, że Hancer zniknęła — spakowała walizkę i opuściła stary dom. Cihan przejmuje sprawę, zakazuje matce ingerencji i uruchamia obserwację żony. Trop prowadzi na wybrzeże, gdzie Hancer siedzi samotnie nad morzem. Kontaktuje się z nią dr Yasemin z kliniki, oferując pomoc i osobiste spotkanie, co daje Hancer pierwszą od dawna nadzieję na wsparcie.

  • Panna młoda odc. 111: Cihan i Hancer wracają razem do rezydencji!

    Cihan odkrywa, że to Beyza wskazała Hancer broń i wyrzuca ją z sali. Ertugrul przyprowadza Hancer i wymusza układ: ona będzie się opiekować Cihanem aż do wyzdrowienia, a on ma przestać ją obwiniać. W rezydencji wybucha konflikt o winę Beyzy i majątek; Nusret żąda przekazania części domu. Cihan wraca z Hancer i ogłasza, że zostaje, by go leczyć, co wywołuje sprzeciw Mukadder.