Dziedzictwo odc. 900: Śmierć Leyli!

Yusuf przytula się do Nany. Ma zamknięte oczy.

„Dziedzictwo” Odc. 900 – streszczenie

Derya dopada swoją siostrę w gęstym, mrocznym lesie. Leyla, ledwo trzymając się na nogach, cofa się o krok, ale nie ma dokąd uciec. Jest zbyt osłabiona, a Derya coraz bardziej wściekła.

— Siostro, proszę, nie rób tego — błaga Leyla, z trudem łapiąc oddech. — Jesteś chora. Potrzebujesz pomocy. Musisz wrócić do kliniki…

— To ty jesteś chora! — Derya wykrzykuje z dzikim błyskiem w oczach. — Odebrałaś mi życie!

W jej głosie słychać narastającą furię. Zaciska dłonie w pięści, a jej twarz wykrzywia się w grymasie nienawiści.

— Zawsze byłaś idealna! Posłuszna córeczka, złote dziecko! A ja? Bezużyteczna, leniwa, kłamliwa! Słyszałam to całe życie! „Bądź jak Leyla, ucz się jak Leyla, zachowuj się jak Leyla!” Nawet w nocy nie mogłam spać, bo te słowa nie przestawały dudnić w mojej głowie!

Łapie się za skronie i przez chwilę wygląda, jakby walczyła z własnymi myślami. Ale zaraz potem jej twarz twardnieje.

— Zniszczyłaś mi życie, więc przez całe życie ja próbowałam zniszczyć ciebie.

Leyla wstrzymuje oddech. Derya robi krok bliżej.

— Miałam pięć lat, kiedy wydłubałam oczy twoim lalkom — mówi lodowatym tonem. — Później, żebyś nie została mistrzynią kolarstwa, przecięłam hamulce w twoim rowerze. Chciałam, żebyś miała wypadek! Odbierałam ci chłopaków, jeden po drugim. A potem… potem podpaliłam dom, kiedy byłaś w środku.

— Boże… — szepcze Leyla, czując, jak ogarnia ją lodowaty strach.

— Chciałam się ciebie pozbyć! — Derya niemal syczy. — Całe życie zabierałaś mi wszystko, ale więcej na to nie pozwolę!

Z furią zamachuje się i uderza siostrę z całej siły. Leyla nie ma szans się obronić. Pada na ziemię, a jej głowa uderza o wystający z ziemi kamień. Rozlega się głuchy trzask.

Przez chwilę w lesie panuje upiorna cisza. Derya ciężko oddycha, wpatrując się w ciało siostry. W słabym świetle księżyca widać, jak ciemna plama krwi powoli rozlewa się wokół jej głowy. Twarz Leyli zastyga w nienaturalnym grymasie.

Czy to koniec? Czy Leyla właśnie zginęła z rąk własnej siostry?

***

Następnego dnia Nana w milczeniu pakuje rzeczy do torby. Każdy ruch wydaje się jej cięższy niż zwykle. Czuje na sobie spojrzenie Yusufa, który z niepokojem śledzi jej poczynania.

— Dokąd pójdziemy? — pyta chłopiec, ciężko wzdychając.

Nana przerywa na chwilę, spogląda na niego i uśmiecha się smutno.

— Najpierw do hotelu — mówi łagodnym tonem. — Będziemy chodzić do kafejki internetowej, gdzie będę tłumaczyć teksty i zarabiać na wynajem domu. Wszystko będzie dobrze, kochanie.

Yusuf przygryza wargę, ale nie protestuje. Zrezygnowany, sięga po swój plecak.

Schodzą na dół, a gdy stają w przejściu, kierują wzrok na zgromadzonych w salonie domowników. W powietrzu unosi się napięcie.

— Czas na nas — mówi Nana, starając się ukryć drżenie głosu. — Dziękuję za wszystko. Przykro mi, że sprawiliśmy wam tyle kłopotów.

— Szczęśliwej drogi — rzuca sucho Cennet, nawet nie próbując udawać uprzejmości.

Tylko Nazli podchodzi do nich z ciepłem w oczach. Obejmuje Nanę i Yusufa mocno, jakby chciała na zawsze zatrzymać ich przy sobie.

— Dziękuję wam za wszystko. Będę za wami tęsknić — szepcze. — Dbajcie o siebie.

***

Poyraz odprowadza ich na przystanek. Stara się zachować spokój, ale jego spojrzenie jest poważne.

— Jeśli coś się stanie, znacie mój adres — mówi. — Wszyscy w Cendere wiedzą, gdzie szukać Burzy Poyraza.

Nana uśmiecha się lekko i wyciąga do niego rękę. Poyraz ściska ją krótko, a potem zwraca się do Yusufa. Kuca przed nim i przyciąga go do siebie w mocnym, braterskim uścisku.

— Zobaczymy się znowu, mistrzu — mówi cicho. — Nie zapomnij moich słów, dobrze? Możesz do mnie zadzwonić, kiedy tylko chcesz. Ja też będę dzwonił… bo będę za tobą tęsknił.

Szybko się prostuje i odwraca, zaczynając iść w stronę warsztatu. To trudna chwila, ale nie chce pokazać słabości. Nie chce, by ktokolwiek zobaczył jego łzy.

— Bracie Poyrazie! — rozlega się nagle pełen emocji głos Yusufa.

Mężczyzna zatrzymuje się. Zaciska powieki, próbując stłumić to, co czuje, po czym powoli ogląda się za siebie.

— Bohaterowie są silni, Yusufie — mówi stanowczo. — Nie zapominaj o tym.

Odchodzi, a Yusuf wtula się w Nanę, nie potrafiąc powstrzymać łez.

— Wybacz mi, kochanie — szepcze Nana, czując, jak jej własne oczy również się szklą.

***

W warsztacie Poyraz próbuje skupić się na pracy, ale jego myśli bezustannie wracają do Nany i Yusufa. Czuje narastającą frustrację. Powinien był coś zrobić, jakoś ich zatrzymać.

Nagle rozbrzmiewa dzwonek telefonu.

— Słucham, bracie Rustemie — odbiera.

Po drugiej stronie odzywa się głęboki, poważny głos.

— Otrzymaliśmy wiadomość. Trucizna popełnił samobójstwo poprzez zatrucie.

Poyraz zamiera. Coś jest nie tak. Trucizna? Popełniłby samobójstwo? To do niego nie pasuje.

Bez chwili wahania rzuca narzędzia i pędzi w stronę przystanku. Serce wali mu w piersi. Musi ich zatrzymać. Musi ich ochronić.

Dociera w ostatniej chwili. Nana i Yusuf wciąż tam są.

— Nie możecie odejść — mówi stanowczo, ledwo łapiąc oddech. — Nie puszczę was nigdzie.

— Co się stało? — pyta zdziwiona Nana.

— Nadeszła wiadomość. Trucizna… popełnił samobójstwo.

Nana patrzy na niego zaskoczona.

— To… to chyba dobrze, prawda? Uratowaliśmy się od niego. Nie ma już zagrożenia.

Poyraz mierzy ją uważnym spojrzeniem.

— Pomyśl dobrze. Myślisz, że taki człowiek po prostu by się poddał?

W jej oczach pojawia się zrozumienie. Twarz blednie.

— Chcesz powiedzieć, że to… mistyfikacja? Że to sposób na ucieczkę?

— Dokładnie — przytakuje ponuro. — Jeśli on żyje, może was znaleźć. Nie możecie odejść.

— Co teraz zrobimy? — pyta Yusuf, ściskając dłoń Nany.

— Wrócicie do domu — oznajmia Poyraz. — W dzielnicy będziecie bezpieczni.

Nana przeciera czoło. W jej głowie panuje chaos.

— Cóż… nie czuję się dobrze. Czy możesz przynieść mi wody? — zwraca się do Poyraza, starając się brzmieć naturalnie.

Mężczyzna marszczy brwi, ale nie podejrzewa podstępu.

— Dobrze — odpowiada i rusza w stronę sklepu.

Ledwie znika za rogiem, Nana chwyta Yusufa za rękę.

— Biegniemy! — szepcze gorączkowo.

Chłopiec patrzy na nią zaskoczony, ale posłusznie rusza. Nana wie, że jeśli zostaną, ściągnie na Poyraza i jego rodzinę niebezpieczeństwo. Nie może na to pozwolić.

Musi uciec.

***

Derya siedziała na łóżku, podciągnąwszy kolana do brody. Jej ciało drżało niekontrolowanie, a oddech był płytki i urywany.

— Co ja zrobiłam? — wyszeptała, wpatrując się w swoje dłonie, jakby wciąż widziała na nich ślady krwi.

Obrazy z poprzedniej nocy uderzyły w nią z całą siłą.

Pamiętała, jak Leyla upada, jej głowa uderza w kamień, a ciało bezwładnie osuwa się na ziemię. Z przerażeniem klęka obok niej, szturcha ją raz, potem drugi.

— Leyla? — jej głos drży. — Siostro, otwórz oczy!

Cisza. Żadnej reakcji.

Z trudem pochyliła się, niepewnie ujmując nadgarstek Leyli.

Nic… Żadnego pulsu.

Serce Deryi zaczęło bić tak szybko, że niemal zagłuszyło wszystko wokół.

— Ona nie żyje! — krzyknęła, dławiąc się własnym przerażeniem. Zakryła usta drżącą dłonią. — Wybacz mi, Leylo. Przepraszam, siostro…

Na ułamek sekundy jej twarz przybrała pełen bólu wyraz. Ale tylko na moment. Zaraz potem coś w niej pękło. Oczy pociemniały, a na ustach pojawił się grymas wściekłości.

— To twoja wina! — warknęła, zaciskając pięści. — Nie powinnaś była mnie tam zamykać! Mówiłam ci, że nie jestem wariatką, że nie chcę być w tamtym piekle! A co zrobiłaś?! Porzuciłaś mnie! A potem, jak tchórz, próbowałaś uciec! Jak ja wytrzymałam zamknięcie, hm?! A ty? Dwa dni i już miałaś dość?!

W jej dłonie trafił ciężki kamień. Wzniosła go wysoko i z całej siły rzuciła. Raz. Potem drugi.

— Nikt nie może cię rozpoznać! — syknęła, dysząc ciężko.

Zaczęła gorączkowo przysypywać ciało Leyli leśną ściółką, rękami rozgarniając liście i ziemię.

— Gdybyś mnie posłuchała, nic by ci się nie stało. Ale nie… Ty zawsze musiałaś być tą lepszą.

***

Derya wciąż wpatrywała się w swoje dłonie, słysząc w głowie własne myśli, które coraz bardziej się nawarstwiały.

— Nic nie zrobiłam, to jej wina… Nie chciałam jej zabić. To stało się, bo uciekała… Głupia Leyla!

Nagle dźwięk dzwonka telefonu przeciął ciszę.

Derya podskoczyła, a serce podeszło jej do gardła. Spojrzała na nocną szafkę.

Ekran telefonu migotał imieniem: Ferit.

Derya wciągnęła gwałtownie powietrze.

— Muszę odebrać — powiedziała do siebie drżącym głosem. — Będą się martwić, jeśli nie odbiorę.

Przełknęła ślinę, zamknęła oczy i zmusiła się do wzięcia głębokiego oddechu. Musiała się opanować. Musiała brzmieć normalnie.

Nacisnęła zieloną słuchawkę.

— Dzień dobry. Mam nadzieję, że cię nie obudziłem — odezwał się spokojny, ale czujny głos komisarza. — Brzmisz, jakby brakowało ci tchu. Biegałaś?

— Tak… Tak, biegałam — skłamała, modląc się, by jej głos zabrzmiał naturalnie.

— Mam kilka pytań dotyczących sprawy.

Derya zadrżała.

— Może lepiej, jeśli przyjdę na komisariat? Tam będziemy mogli wszystko omówić — zaproponowała szybko, nim zdążył zadać cokolwiek konkretnego.

— Dobrze. Zatem do zobaczenia na miejscu.

Rozłączył się.

Cisza w pokoju nagle stała się nie do zniesienia.

Z furią wyrzuciła telefon na łóżko i poderwała się na równe nogi. Szarpnęła kołdrę, zrzuciła na podłogę poduszki i kosmetyki z toaletki.

— Nie mogę stracić Ferita! — wysyczała. — Ale on jest policjantem… Inteligentnym policjantem. Co, jeśli się dowie? Co, jeśli odkryje, że zamordowałam Leylę?!

Jej oddech stał się nierówny. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze.

Cisza.

A potem… uśmiech.

— Uspokój się, Derya — wyszeptała, patrząc na swoje odbicie. — Ty nie zamordowałaś Leyli.

Powoli, delikatnie przesunęła palcami po własnych policzkach.

— Bo Leyla żyje.

Zbliżyła twarz do lustra, a jej oczy rozbłysły szaleństwem.

— Spójrz tylko. Jej włosy… jej oczy… jej uśmiech…

Uniosła podbródek, poprawiła kosmyk włosów i rozciągnęła usta w delikatnym, niemal niewinnym uśmiechu.

— Ona nie umarła.

Uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.

— Teraz ja jestem Leylą.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 649. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy