Dziedzictwo odc. 901: Bokserski pojedynek Nany i Poyraza!

Pojedynek bokserski Nany i Poyraza w warsztacie.

„Dziedzictwo” Odc. 901 – streszczenie

Poyraz odnajduje Yusufa i Nanę.

– Jak możesz uciekać? – zwraca się do kobiety ostrym tonem. – Nie jesteś świadoma niebezpieczeństwa? Teraz idziemy prosto do dzielnicy. Żadnego sprzeciwu.

Ku jego zaskoczeniu Nana nie protestuje.

– Naprawdę wracamy? – Yusuf aż podskakuje z podekscytowania.

Nana klęka przed nim, obejmuje jego twarz w dłonie i mówi łagodnym, pełnym czułości głosem:

– Zrobię wszystko, żebyś był bezpieczny, kochanie.

***

Ferit przychodzi do domu Leyli, zaniepokojony jej nieobecnością w pracy. Drzwi otwiera mu Derya, która przejęła tożsamość siostry – jej twarz jest blada, a oczy zaczerwienione od łez. Nie mówi ani słowa, tylko opiera głowę na jego ramieniu i cicho szlocha.

W milczeniu prowadzi go do salonu. Siadają na kanapie.

– Jestem strasznie smutna – wyznaje łamiącym się głosem. – Nawet nie potrafię tego opisać. Byłyśmy sobie tak bliskie…

Ferit patrzy na nią z troską.

– Leylo, kto umarł?

Jej oczy wypełniają się nowymi łzami.

– Była moją drugą połówką… Przyjaciółką, którą kochałam jak siostrę. Walczyła z depresją, ale nie chciała podjąć leczenia… – urywa na chwilę, próbując złapać oddech. – Popełniła samobójstwo.

Ferit milknie, przerażony.

– Zakochała się pierwszy raz w życiu, ale mężczyzna, którego kochała, zdradził ją – kontynuuje Leyla, zaciskając pięści. – Zabił ją swoimi kłamstwami.

Ferit wzdycha ciężko.

– Moje kondolencje. Naprawdę mi przykro. Wiem, jak kłamstwa potrafią niszczyć życie. Sam ledwo podniosłem się po tych, które mi wmówiono. Twoja przyjaciółka musiała przeżyć piekło.

Leyla ociera łzy drżącą dłonią.

– Nie udało mi się jej ochronić, Fericie. Nie było mnie przy niej, kiedy mnie potrzebowała.

Patrzy na niego pełnym bólu wzrokiem.

– Dziękuję, że przyszedłeś, że jesteś ze mną.

Znowu wtula się w jego pierś i zaczyna płakać jeszcze intensywniej.

Jest w tym perfekcyjna. Gra swoją rolę do końca.

***

Kara znajduje Ayse w stołówce.

– Widziałaś Ferita? Muszę go o coś zapytać.

Ayse wzrusza ramionami.

– Kto wie, gdzie teraz jest. Prokurator Leyli też nie ma. Pewnego dnia, gdy go szukałam, znalazłam ich razem w parku. Może teraz pojechali na wyspę…?

Do stolika podchodzi Volkan.

– Pani komisarz, te akta trzeba dostarczyć do pani Leyli – oznajmia. – Ode mnie nie odbiera.

Ayse spogląda na dokumenty, po czym kiwa głową.

– W porządku, Volkanie. Zajmę się tym.

– Chcesz, żebym to ja zadzwoniła? – proponuje Kara.

Ayse potwierdza skinieniem. Kara wybiera numer prokuratorki, ale nikt nie odbiera.

– Dobrze, zaniosę jej te akta – postanawia Ayse. – Przy okazji odetchnę świeżym powietrzem.

Kara przechyla głowę, jakby chciała powiedzieć, że to nie najlepszy pomysł.

– Cokolwiek jest między nimi, to nie moja sprawa – oświadcza Ayse chłodno, choć jej oczy zdradzają coś innego. – Ale to irytujące, że robią z tego tajemnicę.

Jej głos staje się twardszy.

– Czy przez Leylę Ferit nie chce ze mną pracować? A jeśli pewnego dnia będę musiała się z nim skontaktować ze względu na dziecko? Nie mogę żyć w takiej niepewności. Najlepiej wyjaśnić to raz na zawsze.

***

Wkrótce Ayse przyjeżdża pod adres Leyli. Przed bramą zatrzymuje się nagle, widząc scenę w ogrodzie.

Przy stoliku siedzą dwie osoby. Ich sylwetki są jej dobrze znane, choć odwrócone do niej plecami.

Leyla opiera głowę na ramieniu Ferita. On trzyma ją blisko siebie.

Wyglądają jak para zakochanych.

Serce Ayse zaciska się w bolesnym skurczu.

***

Mimo wyraźnych próśb, by nie przychodziła, Aynur nie potrafiła zostawić Sinana samego. Teraz siedziała przy jego łóżku, czuwając nad chorym prokuratorem.

– Gratuluję – mówi z lekkim uśmiechem, wskazując na puste naczynie. – Wypiłeś herbatę bez narzekania. Jest postęp.

Siada obok niego, trzymając w dłoniach miskę z wodą i octem.

– Nie próbuj mi mówić, że tego nie chcesz. To natychmiast zbije ci gorączkę.

Sinan patrzy na nią zmęczonym wzrokiem.

– Zgadzam się na wszystko, byle tylko wyzdrowieć – mruczy. – Nie znoszę być chory.

Aynur moczy ściereczkę w miksturze i przykłada ją do jego czoła.

– Jeśli myślisz, że dostaniesz za to podwyżkę, to się mylisz – rzuca prokurator słabym, ale zaczepnym tonem. – Dałem ci dzień wolnego, a przyszłaś tu z własnej woli.

Aynur przewraca oczami.

– Przypisuję te bzdury twojej wysokiej temperaturze – odpowiada z rozbawieniem i wymienia kompres na świeży.

Gdy Sinan na chwilę zamyka oczy, ona idzie do kuchni, by przygotować mu lekką zupę. Kiedy wraca z parującą miseczką, zastaje go już śpiącego.

Patrzy na niego z troską.

Chce sprawdzić, czy gorączka spadła, więc sięga dłonią do jego czoła. Nagle jego palce zaciskają się na jej ręce.

– Nie potrzebuję nikogo – mamrocze przez sen. – Wszyscy i tak w końcu odejdą…

Aynur zamiera, słysząc te słowa.

W jego głosie jest coś, co sprawia, że ściska ją w sercu.

***

Cennet zmierza do warsztatu syna, niosąc w rękach garnek, z którego unosi się apetyczny zapach.

– Ziemniaki w sosie pomidorowym wyszły idealnie. Poyraz będzie zachwycony. A przy okazji… może wreszcie skupi się na Sibel? Kto inny byłby dla niego lepszy?

Wchodzi do warsztatu i nagle zamiera. Widzi, jak jej syn boksuje się dla zabawy z Naną. Obok nich Yusuf zanosi się śmiechem.

– Synu. – Cennet odzywa się surowym tonem, a cała zabawa momentalnie ustaje.

Poyraz wychodzi na zewnątrz, by porozmawiać z matką.

– Dlaczego oni wciąż tu są? – pyta ostro kobieta. – Mieli wyjechać.

– Nie mogłem ich odesłać – odpowiada Poyraz. – Pojawiła się wiadomość, że Trucizna popełnił samobójstwo, ale… czy ktoś taki naprawdę zdecydowałby się na taki krok? Nie mogłem ich zostawić, dopóki nie będę pewny, że zagrożenie minęło.

– Policja twierdzi, że nie żyje. Dlaczego nie chcesz w to uwierzyć?

Poyraz patrzy jej prosto w oczy.

– Bo to nie ma sensu. On nie mógł tak po prostu zniknąć z tego świata.

Retrospekcja

W więziennym gabinecie Trucizna wpatruje się w lekarza chłodnym, przenikliwym spojrzeniem.

– Masz szczęście, że trafiłem właśnie tutaj – mówi cicho.

Lekarz marszczy brwi.

– Co masz na myśli?

Trucizna uśmiecha się drapieżnie.

– Spełnisz marzenie każdego lekarza. Przywrócisz do życia zmarłego.

– Co?!

– Moi ludzie dostarczą ci truciznę i antidotum – wyjaśnia Trucizna, spokojnym tonem snując makabryczny plan. – Podasz mi truciznę, która zatrzyma moje serce na dwie minuty. Ogłosisz moją śmierć. Kiedy zabiorą mnie do szpitala, podasz mi antidotum. Proste.

Lekarz kręci głową, blady jak ściana.

– Nie mogę tego zrobić.

Trucizna jednym ruchem chwyta go za fartuch, przyciąga do siebie i wbija w niego lodowate spojrzenie.

– Jeśli odmówisz, zabiję cię. Nie tylko ciebie. Twoją rodzinę też. Ale jeśli mi pomożesz, dostaniesz życie, o jakim zawsze marzyłeś.

Teraźniejszość

Cennet spogląda na syna z niepokojem.

– Więc zostaną tutaj tylko dlatego, że podejrzewasz, że Trucizna może żyć? – pyta. – Naprawdę myślisz, że to twoja odpowiedzialność?

– Nie mają gdzie się podziać – odpowiada Poyraz spokojnie. – Nie odwrócę się od nich plecami.

Cennet wzdycha ciężko.

– Rozumiem, ale… ludzie będą plotkować.

Poyraz wzrusza ramionami.

– Nigdy się tym nie przejmowałem. Nie zacznę teraz. Zostaną tutaj, dopóki ta sprawa się nie rozwiąże.

Cennet patrzy na syna długą chwilę, po czym wzdycha i podaje mu garnek.

– Dobrze, synu. Mam tylko jednego Poyraza, więc będę cierpliwa. Przyniosłam ci obiad.

Gdy odchodzi, jej spojrzenie zahacza o Nanę – ostre, pełne niechęci i ostrzeżenia.

Nana podchodzi do Poyraza.

– To przez nas – mówi cicho.

– Nic nie jest przez was – odpowiada stanowczo. – Trucizna to realne zagrożenie. A tutaj jesteście bezpieczni.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 650. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy