Dziedzictwo odc. 915: Poyraz w pułapce uczuć!

Zbliżenie na twarz zamyślonego Poyraza.

„Dziedzictwo” Odc. 915 – streszczenie

Sinan trafia do szpitala w ciężkim stanie i natychmiast zostaje przewieziony na salę operacyjną. Na korytarzu Aynur, drżąca z niepokoju, chodzi tam i z powrotem, zaciskając dłonie. Czuje się winna. Gdyby nie ona, może Sinan nie zostałby postrzelony…

Adalet podchodzi do niej spokojnie i podaje butelkę wody.

— Napij się. Od wczoraj nic nie jadłaś ani nie piłaś.

— Nie chcę — odpowiada Aynur, ledwo panując nad drżeniem głosu. Jej oczy błyszczą od łez. — Od tylu godzin jest operowany. Co jeśli… Co jeśli nie przeżyje?

Adalet ściska jej dłoń.

— Nie myśl w ten sposób. Sinan jest silny. Wyjdzie z tego.

W tym momencie drzwi sali operacyjnej rozsuwają się. Aynur wstrzymuje oddech i od razu podbiega do pielęgniarki, chwytając ją za ręce.

— To koniec? Czy pan Sinan przeżyje? Proszę, powiedz mi coś dobrego.

Pielęgniarka spogląda na nią ze współczuciem.

— Pacjent potrzebuje krwi. Musicie jak najszybciej powiadomić jego rodzinę.

— A jego stan? Będzie dobrze?

— Operacja nadal trwa. Na razie nie mogę nic powiedzieć.

***

Poyraz budzi Nanę dźwiękiem klaksonu. Kiedy spała, udało mu się naprawić samochód i teraz przyjechał po nią. Dziewczyna marszczy brwi, przeciąga się i z trudem otwiera sklejone powieki.

— Jak tego dokonałeś? — pyta zaskoczona.

Poyraz opiera się o maskę samochodu i patrzy na nią z rozbawieniem.

— Poszedłem w przeciwnym kierunku niż ty i dotarłem do głównej drogi. Mówiąc wprost: poprowadziłaś nas w złym kierunku. Widzisz? Bez twoich genialnych pomysłów wszystko jest proste jak drut.

Nana przewraca oczami.

— Dobrze, ale dlaczego jesteś taki zły?

— Nie jestem zły. Jestem po prostu zmęczony i zrzędliwy, bo przez ciebie spędziliśmy noc w lesie. Chodź, wracamy.

Nie wdając się w dalszą dyskusję, oboje wsiadają do samochodu i ruszają w drogę powrotną. Poyraz prowadzi ostro, pokonując trasę w zawrotnym tempie. Nana wbija palce w tapicerkę i patrzy na niego z przerażeniem.

Gdy w końcu docierają do domu, Nana nie wytrzymuje.

— Prawie zginęliśmy przez ciebie! — wybucha, gdy tylko przekraczają próg. — Dwugodzinną podróż pokonaliśmy w pół godziny!

— A co? Wolisz spędzić znowu noc w lesie? Poza tym… — rzuca zgryźliwie — nie mogłem już dłużej cię słuchać.

W salonie na ich widok podrywa się Cennet. W jej oczach widać ulgę i przerażenie jednocześnie.

— Gdzie byliście?! Prawie umarłam ze strachu! — rzuca się na syna i mocno go obejmuje. — Przychodziły mi do głowy najgorsze scenariusze!

— Pojechaliśmy do Silivri, żeby spełnić ostatnie życzenie wujka Tekina — wyjaśnia Poyraz, delikatnie odsuwając matkę. — W drodze powrotnej zepsuło nam się auto, a potem się zgubiliśmy. Musieliśmy spędzić noc w lesie.

— Dzięki Bogu, że nic ci nie jest. — Cennet z ulgą kładzie dłoń na jego policzku, zupełnie ignorując Nanę. — Wróciłeś cały i zdrowy, to najważniejsze.

Poyraz, nie chcąc ciągnąć rozmowy, wzdycha ciężko.

— Nic mi nie jest, ale jestem wykończony. — Rzuca Nanie wymowne spojrzenie, po czym dodaje: — Idę odpocząć.

Nie czekając na odpowiedź, odchodzi do swojego pokoju. Nana wzrusza ramionami i również kieruje się do siebie.

Cennet odprowadza syna wzrokiem i oddycha z ulgą.

— Dzięki Bogu, nie stało się to, czego się obawiałam…

***

Derya zamyka się w łazience i wybiera numer mężczyzny, któremu zleciła napaść na Ayse. Gdy tylko Utku odbiera, mówi cicho, ale stanowczo:

— Utku, musisz zniknąć na jakiś czas. Policja nie ma ani twojego rysopisu, ani nagrania, ale to nie znaczy, że nie będą cię szukać. Musisz być ostrożny.

Robi krótką pauzę, po czym dodaje:

— Wysłałam ci pieniądze. Nie popełnij żadnego błędu. Nic nie może zepsuć mojego planu.

***

Po godzinach napięcia operacja kończy się sukcesem. Sinan żyje. Choć jego stan jest ciężki, lekarze są dobrej myśli.

Aynur czeka pod salą, gdy nagle podchodzi do niej pielęgniarka.

— Pani Aynur? Pan Sinan, kiedy zaczął odzyskiwać przytomność, powtarzał pani imię. Jesteś jego żoną?

— Nie… — mówi cicho Aynur, czując, jak serce mocniej bije jej w piersi. — Jestem tylko znajomą. Byłam przy nim, gdy został ranny, dlatego powtarzał moje imię.

— Powoli dochodzi do siebie — kontynuuje pielęgniarka. — Będzie pani mogła go zobaczyć, gdy zostanie przeniesiony do zwykłej sali.

***

Aynur ostrożnie wchodzi do pokoju, gdzie leży Sinan. Prokurator wygląda blado, ale jego klatka piersiowa unosi się miarowo. Widząc go w takim stanie, kobieta nie może powstrzymać łez.

— Panie Sinanie — szepcze, podchodząc bliżej. — Wszystko dobrze?

Mężczyzna powoli otwiera oczy. Jego spojrzenie pada na Aynur, a na jego twarzy pojawia się słaby uśmiech.

— Wrócisz do zdrowia. W końcu mi to obiecałeś — dodaje cicho, z trudem powstrzymując drżenie głosu.

Pielęgniarka, stojąca obok, uśmiecha się lekko.

— Pan Sinan jest prawdziwym szczęściarzem. Kula nie uszkodziła żadnego ważnego narządu, ale rekonwalescencja potrwa. Będzie potrzebował troskliwej opieki.

Aynur od razu podnosi głowę. Jej głos brzmi pewnie.

— Oczywiście. Zaopiekuję się nim najlepiej, jak potrafię.

***

Poyraz jest zdezorientowany swoimi uczuciami do Nany i nie do końca wie, co z nimi zrobić. Chcąc pobyć sam ze swoimi myślami, rano mówi matce, że dziś w warsztacie będzie pracował sam.

— Nana nie idzie? — Cennet unosi brwi z zaskoczeniem.

— Jest zmęczona, niech odpoczywa — rzuca obojętnie Poyraz.

— Dobrze, synu. Miłej pracy.

Gdy tylko wychodzi, Cennet wraca na kanapę, ale po chwili do salonu wpada podekscytowana Cansel.

— Mamo, dobrze słyszałam?! — pyta z błyskiem w oku. — Poyraz nie chce już Nany obok siebie? Znalazł wymówkę, że jest zmęczona! Myślisz, że to koniec?

Cennet uśmiecha się z satysfakcją.

— W końcu zdał sobie sprawę, że nie ma z niej żadnego pożytku.

— Wspaniale! — Cansel klaszcze w dłonie. — Zrobić ci kawę?

— Oczywiście. I dodaj trochę czekolady.

***

Poyraz dociera do warsztatu, przekonany, że będzie miał spokój i czas na przemyślenie wszystkiego. Jednak gdy tylko otwiera drzwi, jego oczy rozszerzają się ze zdumienia.

— Dzień dobry, mistrzu! — wita go radośnie Nana, zamiatając podłogę.

Poyraz zamiera.

— Co ty tutaj robisz?

— Jak to co? Pracuję. — Nana odkłada miotłę i ociera czoło. — Wiem, że masz zaległości po śmierci wujka Tekina, więc pomyślałam, że się przydam.

Mężczyzna patrzy na nią uważnie, próbując zrozumieć, czy robi to specjalnie, czy naprawdę jest tak uparta.

— Posprzątałam cały warsztat, zrobiłam ci herbatę, a nawet wyczyściłam i nasmarowałam maszyny — wymienia z dumą.

Na koniec wskazuje kilka świeżo przyciętych desek.

— Przygotowałam też materiał do pracy. Przycięłam je do wymaganych rozmiarów.

Poyraz wzdycha, przecierając twarz dłonią.

Planował zostać sam. Przemyśleć wszystko w spokoju. Ale teraz, gdy Nana patrzy na niego z takim entuzjazmem i dumą… nie może jej odesłać.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 660. Bölüm i Emanet 661. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy