Dziedzictwo odc. 930: Poyraz walczy o prawdę!

Nana przytula Yusufa.

„Dziedzictwo” Odc. 930 – streszczenie

Sinan, coraz bardziej rozdarty przez rosnącą zazdrość o Aynur, w końcu nie wytrzymuje. Tłumiąc emocje, informuje ją chłodnym tonem:
– Za około dwadzieścia dni przyjdzie nowa pracownica. Powinnaś rozejrzeć się za innym zajęciem.

Aynur zamiera. Patrzy na niego w osłupieniu, jakby nie mogła uwierzyć w to, co właśnie usłyszała. Po dłuższej chwili ciszy pyta łamiącym się głosem:
– Jak to…? Po prostu mnie wyrzucasz? Dlaczego?
– Bez powodu.

– Nie wierzę. Coś się stało. Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
– Naprawdę nic się nie stało. To zasada obowiązująca w moim domu – odpowiada szorstko. – Po dwóch miesiącach ludzie zaczynają się rozluźniać, zaniedbują obowiązki. Dlatego nikogo nie zatrzymuję dłużej.

– Naprawdę mnie zwalniasz?
– Nie rozmawialiśmy o tym wcześniej, ale takie są reguły.

– Powinieneś był powiedzieć mi to na samym początku. Co zrobiłam nie tak? Co zawiodło?
– Brakuje ci dyscypliny i porządku – oznajmia twardo. – Choć się starasz, nie jesteś konsekwentna. I wtrącasz się w sprawy, które cię nie dotyczą.

Aynur czuje, jak świat usuwa jej się spod nóg. W oczach błyszczą łzy, które stara się powstrzymać.

– To niesprawiedliwe… Ja dla ciebie… – urywa, zaciskając powieki. – Dla ciebie byłam tylko zabawką, którą można odłożyć na półkę, gdy się znudzi. W porządku. W ciągu piętnastu dni znajdę inną pracę. I odejdę.

***

Po powrocie do domu Aynur rzuca się na łóżko i wybucha płaczem. Przez łzy widzi obrazy z przeszłości: moment, gdy Sinan uratował jej życie, ryzykując własnym… i ten, gdy opiekowała się nim w szpitalu z czułością, której on już chyba nie pamięta.

– Nie płacz, to nic nie da – szepcze do siebie, ocierając mokre policzki. – Na próżno wierzyłaś, że on naprawdę jest człowiekiem. Ale on… nie jest.

Do pokoju wchodzi Adalet z filiżanką melisy. 
– Wypij, dobrze ci zrobi – mówi łagodnie.

– Dziękuję, siostro, ale żadna herbata nie uspokoi tego, co czuję w środku – odpowiada Aynur z rozpaczą.
– Nie niszcz siebie przez kogoś, kto cię nie docenił. Od początku ci mówiłam, kim on jest. Teraz sama się przekonałaś. Lepiej teraz niż za późno.

Aynur podnosi na nią wzrok, pełen bólu.
– Wiesz, dlaczego to tak bardzo boli? Bo ja dla niego nawet służącą nie byłam. On nie widział we mnie człowieka. Zastąpił mnie jak rzecz – bez wahania. Zrobił dla mnie wiele, to prawda… jestem mu wdzięczna. Ale to, co ja dla niego zrobiłam… to nie miało dla niego żadnej wartości.

Adalet delikatnie gładzi jej policzek.
– Nie myśl już o tym, proszę. Nie pozwól, by ktoś, kto nie zasługuje na twoją dobroć, zniszczył twoje serce. Zasługujesz na więcej. Na prawdziwą miłość, szacunek i ciepło. Są wokół ciebie ludzie, którzy cię kochają i naprawdę doceniają. Nie zapominaj o tym. A teraz odpocznij. – Nakrywa ją kocem z czułością. – Kiedy się obudzisz, poczujesz się choć odrobinę lepiej.

Wychodząc z pokoju, Adalet zatrzymuje się w progu i spogląda w dal, pogrążona w myślach.
– Czy to wszystko wydarzyło się przeze mnie? – zastanawia się w duchu. – Może tak. Ale przynajmniej teraz płacze. Lepiej teraz niż wtedy, gdy byłoby już za późno.

***

Decyzją inspektora, Ayse i Ferit mają zająć się śledztwem w sprawie zwłok niezidentyfikowanej kobiety znalezionych w lesie.

Derya, dręczona strachem, że jej tajemnica wyjdzie na jaw, popada w coraz głębszy stan paranoi. Od dłuższego czasu nie bierze leków, przez co zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Umysł nie daje jej spokoju – w halucynacjach coraz częściej nawiedza ją Leyla – siostra, którą zamordowała.

– Nie uciekniesz, Deryo – szepcze do niej Leyla, pojawiając się znikąd, z chłodnym, przenikliwym spojrzeniem. – Test DNA wykaże, że to moje ciało. Wszyscy się dowiedzą, że uciekłaś z psychiatryka, zabiłaś mnie i przejęłaś moją tożsamość. To koniec. Twój koniec.

– Nie! To jeszcze nie koniec! – krzyczy Derya z obłędem w oczach. – Tym razem to ja wygram!

W przypływie szału rzuca się, by uderzyć swoją halucynację, ale jej ręka przelatuje przez pustkę. Obraz Leyli rozmywa się, jak mgła, a po chwili pojawia się znowu – tuż za jej plecami.

– Deryo… – mówi z uśmiechem. – Ciesz się ostatnimi chwilami mojego życia, bo twoje właśnie się kończy.
– Nie! Nie pozwolę ci znowu mieć racji! – wrzeszczy Derya, ale Leyla tylko się uśmiecha i znika za drzwiami, pozostawiając po sobie lodowaty dreszcz.

Wściekła Derya zrzuca wszystkie dokumenty z biurka, wpadając w furię. Dopiero po chwili, ciężko dysząc, próbuje się uspokoić. Siada i sięga po telefon. Ręce jej drżą.

– Utku, potrzebuję twojej pomocy – mówi drżącym, ale zdecydowanym głosem. – Wykorzystaj wszystkie swoje umiejętności.
– Dopóki płacisz, jestem do usług – odpowiada beznamiętnie mężczyzna po drugiej stronie.

– Musisz włamać się do systemu laboratorium. Dasz radę?
– Sam nie dam rady, ale znam kogoś, kto się tym zajmie.

– W porządku. Znajdź go. Zapłacę, ile będzie trzeba. A potem wślizgniesz się do laboratorium, znajdziesz próbkę DNA Leyli i podmienisz ją na dowolną inną. Cokolwiek, byle nie jej. Musimy zniszczyć dowód, zanim będzie za późno.

***

Poyraz dociera do Ismaila – człowieka, który podrzucił narkotyki do jego kurtki. Jest o krok od złapania winnego, ale w ostatniej chwili Semih ostrzega mężczyznę. Ismail ucieka tuż spod nosa Poyraza.

– Do diabła! – wścieka się Semih. – Jakim cudem ten wściekły Poyraz go namierzył?! Było tak blisko… Ledwo zdążyłem się wymknąć. Jeszcze chwila, a wszystko by się wydało!

***

Nana nerwowo krąży po salonie, co chwilę spoglądając na zegar stojący na komodzie. Dała Poyrazowi jeden dzień – tylko tyle – by udowodnił swoją niewinność. Ale coś się nie zgadza. Spogląda uważniej. Godzina się nie zmienia, a przecież powinna.

Zaintrygowana podchodzi bliżej, wtedy jej wzrok spotyka się z niepewnym spojrzeniem Yusufa. Chłopiec od razu odwraca głowę, próbując ukryć winę.
– Kochanie… czy to ty? – pyta łagodnie, ale z powagą.

Yusuf wzdycha i przytakuje.
– Zorientowałaś się od razu… Cofnąłem czas, kiedy wyszłaś. Próbowałem też zabrać ci zegarek, ale nie mogłem. Dałaś bratu Poyrazowi termin… Chciałem, żeby miał więcej czasu. Może wtedy uda mu się złapać tego, kto naprawdę to zrobił.

Nana przyciąga go do siebie i mocno przytula.

– Nie wiem, kochanie. Powiedział, że go znajdzie…
– To znaczy, że go znajdzie – odpowiada z dziecięcą pewnością Yusuf. – Brat Poyraz nigdy nie łamie obietnic.

***

Nagle rozlega się trzask zamka. Drzwi się otwierają – to Poyraz wrócił. Nana natychmiast zbiegła na dół. Serce bije jej szybciej – z nadziei, ale i obawy.

– Złapałeś go? – pyta stanowczo.
– Uciekł – odpowiada Poyraz, rozgoryczony.

– Czyli znów tylko wymówki? Nie masz żadnych dowodów, żadnych nazwisk. Tylko słowa! Tymczasem ty… ty rozprowadzasz narkotyki wśród młodzieży! Trujesz ich! – Jej głos drży z gniewu. – To obrzydliwe!

– Nigdy! – odpowiada gwałtownie Poyraz. – Mówię ci, że próbowałem! Byłem o krok! Ale on uciekł…
– Obiecałeś, że to załatwisz – mówi chłodno Nana, sięgając po torbę stojącą przy drzwiach. – Yusuf, wychodzimy.

– Co robisz?! Przecież czas się jeszcze nie skończył!
– To tylko wymówki! Nie wierzę już w ani jedno twoje słowo. Nie dam się oszukiwać!

– Nie możesz odejść! – krzyczy Poyraz, próbując stanąć jej na drodze.
– Zejdź mi z drogi! Zabieram Yusufa i odchodzę!

– Nie pozwolę ci odejść!
– Nie będziesz mi mówił, co mogę, a czego nie!

Nagle drzwi otwierają się ponownie. Wchodzą Cennet, Nazlı, Şahin i Cansel. Zatrzymują się w progu, zaskoczeni i zaniepokojeni widokiem kłócącej się dwójki. W przedpokoju narasta napięcie.

– Co tu się dzieje?! – pyta Cennet, spoglądając z powagą na Nanę i Poyraza.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 667. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy