„Dziedzictwo” Odc. 896 – streszczenie
Nana chce wyjaśnić Cennet swoją obecność z Poyrazem w jednym pokoju. Gdy zbliża się do drzwi jej sypialni, słyszy, że kobieta właśnie rozmawia z synem. Chce się wycofać, ale gdy pada jej imię, zamiera w miejscu i instynktownie nadstawia ucha.
— Synu, wierzę w twoje dobre serce — mówi Cennet z przekonaniem. — Pomagasz każdemu, kto na to zasługuje. Ale człowiek powinien myśleć także o sobie. Nie wolno nam wskakiwać w ogień.
— Mamo, po prostu powiedz, co masz na myśli — prosi Poyraz.
— Dobrze, zapytam wprost. Czy jesteś zakochany w tej dziewczynie?
Zapada chwila ciszy, która dla Nany zdaje się trwać wieczność. Wstrzymuje oddech. W końcu słyszy głos Poyraza:
— Więc to aż tak oczywiste? — Jego ton jest swobodny, ale nie ma w nim śladu żartu. — Nie będę tego przed nikim ukrywać, mamo. Tak, zakochałem się w Nanie. Od pierwszego wejrzenia.
Nana czuje, jak serce zaczyna jej walić. Szok sprawia, że odruchowo cofa się o krok, rozglądając się dookoła, jakby szukała ucieczki.
— Nie… To niemożliwe… — szepcze do siebie.
Tymczasem w pokoju Cennet niemal łapie się za głowę.
— Wiedziałam! — wykrzykuje z przejęciem. — Boże, co nas spotkało…
— Serce nie sługa, mamo — odpowiada spokojnie Poyraz.
Dla Nany to za dużo. Nie może tego dłużej słuchać. Odwraca się i ucieka do swojego pokoju, czując, że jej myśli są w kompletnym chaosie.
Tymczasem Poyraz dodaje beztrosko:
— Ale kiedy będę szukał żony, nie będę się kierował tym, czy ci się podoba, mamo.
Cennet gwałtownie podnosi wzrok.
— Jeszcze mi mówisz, że się z nią ożenisz?! Żartujesz sobie ze mnie?!
Nagle Poyraz wybucha śmiechem.
— Tylko troszkę, sułtanko. Jesteś szczególnie urocza, kiedy się denerwujesz.
Cennet otwiera usta, po czym unosi rękę, jakby miała zamiar dać mu kuksańca w ramię.
— Ty hultaju! Moje serce prawie się zatrzymało!
— Moja piękna mamo, Nana jest dla mnie tym samym, co pan Hüseyin z kawiarni. Potrzebowała pomocy, więc jej pomogłem. To wszystko.
— Skąd miałam wiedzieć?! — Cennet wzdycha ciężko. — Kiedy zobaczyłam was samych w pokoju, twarzą w twarz… to było pierwsze, co przyszło mi do głowy.
— Ona i Yusuf są tylko naszymi gośćmi, mamo. Drzwi się zacięły, nic więcej.
Poyraz wstaje i z szerokim uśmiechem opuszcza pokój. Chichocze pod nosem, cały czas mając w pamięci minę matki.
Cennet odprowadza go wzrokiem, kręcąc głową.
— Doprowadzisz mnie kiedyś do zawału, chłopcze… — mruczy do siebie.
***
Prokurator Sinan desperacko obdzwania restauracje, usiłując znaleźć miejsce, które przygotuje dla niego zestaw wykwintnych dań na kolację z dawno niewidzianym profesorem. Jednak za każdym razem spotyka się z odmową. Zniecierpliwiony, zaczyna tracić nadzieję.
Wtedy do akcji wkracza Aynur. Zdeterminowana, by udowodnić swoją wartość, ochoczo podejmuje się wyzwania. Problem w tym, że lista dań brzmi dla niej jak szyfr – nie tylko nigdy ich nie próbowała, ale nawet o nich nie słyszała! Mimo to, w jej oczach błyszczy upór. To zadanie musi się udać, choćby miała przewertować wszystkie książki kucharskie świata.
***
Doga stanowczo domaga się, by to oboje rodzice – mama i tata – odprowadzili ją do szkoły. Jednak Ayse nie jest w stanie skontaktować się z Feritem. Każda próba kończy się fiaskiem. A to dlatego, że Derya skutecznie blokuje jej wszelkie starania.
Zamiast tego zabiera Ferita do parku, z dala od ciekawskich spojrzeń. To ma być ich chwila.
— Doga ma dużo szczęścia — zaczyna Derya. Jej ton jest spokojny, ale podszyty melancholią. — Ma ojca, który bardzo ją kocha. Wiesz… Kiedy mój ojciec nas zostawił, byłam w jej wieku. Ta pustka w moim sercu nigdy się nie zagoiła. Całe życie szukałam mężczyzny godnego zaufania, kogoś, z kim mogłabym stworzyć rodzinę. Ale ludzie, którzy nigdy nie zaznali takiej straty, nigdy tego nie zrozumieją.
Ferit milczy przez moment, po czym odpowiada cicho:
— Ja też dorastałem bez ojca. Wiem, jak to jest. Brak wsparcia… To trochę jak przebywanie na mrozie w cienkim t-shircie.
Derya kiwa głową.
— Dokładnie. Czujesz, jak chłód przenika cię do kości, ale ten ciepły płaszcz, zwany ojcem, nigdy cię nie otuli.
Ferit spogląda na nią uważnie. Nie sądził, że mają tak wiele wspólnego.
— Pani prokurator, nie spodziewałem się, że twoja historia tak bardzo przypomina moją. Jesteś silna. Zdołałaś się podnieść, mimo przeciwności losu.
Derya uśmiecha się blado.
— Dziękuję. Ale to wcale nie było łatwe. Samotność to ciężar, który przygniata. A to, że go dźwigasz, nie znaczy, że jest ci lżej. — Na chwilę odwraca wzrok. — Wybacz mi, nie powinnam się tak otwierać. Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
Ferit kręci głową.
— Dlaczego nie? Po prostu rozmawiamy. Ja też opowiedziałem ci o sobie.
Derya przygląda mu się uważnie, a po chwili na jej twarzy pojawia się cień uśmiechu.
— To prawda. Wydaje mi się, że całkiem nieźle się dogadujemy, komisarzu Fericie.
***
Poyraz zabiera Nanę do herbaciarni, chcąc pomóc jej się zrelaksować po ostatnich dramatycznych wydarzeniach. Ma nadzieję, że ciepła herbata i spokojna atmosfera pozwolą jej choć na chwilę oderwać się od trudnych myśli.
Jednak Nana, przekonana, że Poyraz chce jej wyznać miłość, jest wobec niego wyjątkowo opryskliwa.
— Co się z tobą dzieje? — pyta zdezorientowany mężczyzna.
— Ty jesteś problemem! — odpala dziewczyna, mierząc go zimnym spojrzeniem. — Czułabym się znacznie lepiej, gdyby mnie tu z tobą nie było.
Poyraz unosi brew.
— Znowu dopadło cię jakieś szaleństwo? Może to skutki uboczne leków, które bierzesz? — rzuca zaczepnie, po czym poważnieje. — A tak na serio… Rozumiem cię. To, że ten łotr trafił do więzienia, nie sprawi, że od razu wszystko wróci do normy. Twoja złość i napięcie są całkowicie naturalne.
Przez chwilę panuje cisza. Poyraz spogląda na Nanę z łagodnym uśmiechem.
— Wiesz co? Przejdźmy się kiedyś. Pokażę ci okolicę. To jedna z najstarszych dzielnic Stambułu. Jest tu mnóstwo pięknych, historycznych miejsc…
— Widziałam już wystarczająco. — Nana krzyżuje ręce na piersi. — Zwykła dzielnica jak każda inna.
— Moja mama kiedyś myślała tak samo. Ale kiedy wyszła za mąż za mojego ojca, wszystko się zmieniło. Sułtanka Cennet, która twierdziła, że nigdy tu nie zamieszka, teraz nie wyobraża sobie życia nigdzie indziej.
— To jej sprawa. Mnie się tu nie podoba.
Poyraz wzdycha ciężko, po czym kręci głową z rozbawieniem.
— Boże… Czy ty przypadkiem nie wstałaś dziś lewą nogą? Nieważne, nie będę przedłużać. Przejdę do rzeczy.
Pochyla się lekko w jej stronę, patrząc jej prosto w oczy.
— Wkroczyłaś w moje życie zupełnie niespodziewanie. Chociaż znamy się od niedawna, wiem jedno: to wystarczy. Jesteś trochę szalona, ale masz w sobie odwagę. Potrafisz walczyć o to, co dla ciebie ważne, i nigdy się nie poddajesz. A co najważniejsze – wiesz, czym jest miłość.
Słowa Poyraza zapadają w powietrzu jak ciężkie krople deszczu. Nana czuje, że jej serce zaczyna bić szybciej, ale nie daje tego po sobie poznać.
— Najważniejszym celem mężczyzny jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim bliskim — kontynuuje Poyraz. Jego głos brzmi poważnie i stanowczo. — Wiesz o tym lepiej niż ktokolwiek. Dlatego… tutaj jest twoje najbezpieczniejsze miejsce. Ze mną.
Nana gwałtownie wstaje, niemal przewracając krzesło.
— Ze mną?! — powtarza z niedowierzaniem. — Proszę bardzo!
Nie zastanawiając się ani chwili, wymierza mu siarczysty policzek.
Cios jest szybki i precyzyjny. Poyraz odruchowo cofa głowę, a jego twarz zastyga w wyrazie absolutnego zdziwienia. Nie rozumie. Nie ma pojęcia, czym zasłużył sobie na taką reakcję.
W powietrzu wciąż unosi się echo jej dłoni.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 646. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.















