„Dziedzictwo” Odc. 903 – streszczenie
Kontynuacja sceny kończącej poprzedni odcinek.
— Nadal mi nie odpowiedziałaś, Ayse Ozyurt — mówi Ferit stanowczo, patrząc byłej żonie prosto w oczy. — Spójrz na mnie i powiedz prawdę.
— Jestem zła, bo mnie okłamałeś — odpowiada Ayse chłodnym i opanowanym głosem. Nie zamierza zdradzać, co tak naprawdę czuje. — Dla dobra naszej córki próbujemy zacząć wszystko od nowa, a to oznacza szczerość. Oczekuję jej od ciebie. Przykro mi, że Leyla straciła przyjaciółkę, ale powinieneś mi o tym powiedzieć.
— To kobieta, która prezentuje silny wizerunek. Nie chciałem mówić, że potrzebuje wsparcia.
Ferit wzdycha i spogląda w stronę drzwi.
— Czy mogę już wejść do domu?
Ayse milczy przez chwilę, po czym lekko kiwnięciem głowy daje mu przyzwolenie. Gdy mężczyzna przekracza próg, zatrzymuje go nagłym gestem.
— Jeśli Leyla naprawdę czuje się tak źle, zaproś ją do nas. Może to jej pomoże.
— Nie wiem, czy zechce, ale dobrze, zapytam.
***
Derya przyciska do siebie poduszkę, na której jeszcze niedawno spał Ferit. Przymykając oczy, wciąga głęboko jego zapach, jakby próbowała zatrzymać go przy sobie choć na chwilę.
— A gdybym do niego zadzwoniła i powiedziała, że źle się czuję? — szepcze do siebie, a po chwili już trzyma telefon w dłoni.
Nie waha się długo. Wybiera numer.
— Tak, pani prokurator? — Ferit odbiera po kilku sygnałach. Jego głos brzmi rzeczowo.
— Wybacz, że przeszkadzam, ale… ten dom mnie przytłacza. Nie czuję się dobrze. Boję się, że zrobię coś głupiego.
— Spokojnie. Nie masz się czego bać. Właśnie miałem do ciebie dzwonić. Ayse chce, żebyś nas odwiedziła. Moglibyśmy popracować nad sprawą, ty poczułabyś się lepiej, a ja miałbym Dogę na oku.
Derya zaciska szczękę. Miała nadzieję, że Ferit od razu zaproponuje spotkanie tylko we dwoje, ale nie może teraz pokazać rozczarowania.
— Dobrze, przyjdę — mówi, starając się brzmieć obojętnie.
Rzuca telefon na drugi koniec kanapy, a potem opiera się o jej oparcie, wpatrując się w sufit. Po chwili uśmiecha się pod nosem.
— Może to nawet lepiej… Mam szansę oddzielić Ferita od tej kobiety.
***
Cansel z zaciśniętymi ustami obserwuje, jak Nana sięga po szklankę wody. W jej oczach błyska triumf, gdy dziewczyna bierze pierwszy łyk. Nie ma pojęcia, że płyn zawiera środek usypiający.
Chwilę później Nana czuje, jak jej powieki stają się coraz cięższe. Świat zaczyna wirować, a sen nadchodzi nagle, niczym gęsta mgła spowijająca umysł. W końcu bezwładnie opada na sofę.
Cansel uśmiecha się pod nosem i sięga po nożyczki.
— Śpij słodko, ślicznotko. Gdy się obudzisz, nie będziesz już tą, którą wszyscy podziwiają. A jeśli ktoś zapyta, dlaczego ścięłam ci włosy, powiem, że miałaś wszy.
Chwyta pasmo długich, kręconych włosów i unosi nożyczki, gotowa do cięcia. Metaliczne ostrza błyszczą w świetle lampy, gdy nagle rozlega się dźwięk otwierających się drzwi.
Cansel odwraca się gwałtownie. W progu stoi jej mąż.
— Co ty tutaj robisz?! — wybucha, ściskając mocniej nożyczki. — Wszedłeś tak cicho, że prawie straciłam dziecko!
Sahin nie zwraca uwagi na jej wymówki. Jego spojrzenie zatrzymuje się na śpiącej Nanie, potem na nożyczkach w dłoni żony.
— Cansel… co ty wyprawiasz? — pyta ostro, choć w jego głosie słychać niedowierzanie.
— A jak myślisz? — prycha kobieta. — Chciałam obciąć jej te kudły! Nie mogę znieść tej wstrętnej księżniczki. Hipnotyzuje Poyraza tymi swoimi puklami. Gdybyś nie przyszedł, już by ich nie miała!
— Jesteś szalona?! To dlatego ją zatrudniłaś? Żeby ją upokorzyć?!
Sahin bierze głęboki oddech, próbując się opanować. Nagle marszczy brwi i spogląda ponownie na Nanę.
— Dlaczego się nie budzi? Powinna zareagować na ten hałas… Cansel, co jej zrobiłaś?
— Nie przesadzaj — rzuca lekceważąco. — Podałam jej tylko połowę tabletki nasennej. Za chwilę się ocknie.
Mężczyzna zaciska pięści. Wszystko w nim aż się gotuje, ale w ostatniej chwili powstrzymuje gniew. Jej ciąża to jedyny powód, dla którego nie mówi nic więcej.
***
Podczas przerwy w pracy Poyraz przegląda wiadomości w telefonie. Nagle natrafia na artykuł o samobójstwie Trucizny. Jego oczy zwężają się, a palce mocniej zaciskają na urządzeniu.
— Posłuchaj tego, Mercie — mówi, czytając artykuł na głos.
Jego przyjaciel unosi brwi.
— Mistrzu, od początku miałeś rację, żeby mu nie ufać. Widziałem jego twarz, gdy go odprowadzali. To nie był człowiek, to potwór. Krzyczał, że nam jeszcze pokaże.
Mert kręci głową, czując niepokój.
— Może tylko sobie wmawiamy, że sfingował własną śmierć, ale… a co, jeśli naprawdę to zrobił? Jak ktoś może udawać martwego i uciec z więzienia?
Poyraz uśmiecha się chłodno.
— Jeśli chcesz wyglądać na martwego w więzieniu, potrzebujesz tylko jednej osoby.
Mert patrzy na niego uważnie, a potem jego oczy rozjaśniają się w zrozumieniu.
— Lekarza?
— Dokładnie. Dowiedz się, kto jest lekarzem w tym więzieniu, i miej go na oku.
***
Nana budzi się z ciężką głową i mętlikiem w myślach. Wciąż czuje dziwną senność, ale nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, co się stało. Cansel pozwala jej wrócić do domu, ale Nana nie ma złudzeń – to nie akt litości.
Teraz, gdy przekracza próg domu, Cennet już na nią czeka.
— Pralka się zepsuła — oznajmia sucho. — Upierz wszystko ręcznie.
Nana nie skarży się. Ciężka praca nie jest jej obca. Poza tym chce odwdzięczyć się za dach nad głową – nie dla siebie, ale dla Yusufa.
Wie jednak jedno: to nie był przypadek. To kolejna próba upokorzenia jej.
Ale ona nie da się złamać.
***
Aynur nadal czuwa przy prokuratorze, który powoli dochodzi do siebie. Mężczyzna śpi, jego oddech jest miarowy, lecz nagle porusza się niespokojnie. W półśnie wypowiada jedno słowo:
— Gülsüm…
Aynur marszczy brwi, słysząc imię. Kim jest ta kobieta? Gdy Sinan w końcu się budzi, nie może powstrzymać ciekawości.
— Wspominałeś kogoś we śnie — mówi ostrożnie. — Jeśli to ktoś dla ciebie ważny, może powinieneś się z nią skontaktować?
Sinan zaciska usta, a w jego oczach pojawia się cień smutku.
— Nie możemy do niej zadzwonić. Gülsüm nie żyje.
Aynur milknie, zaskoczona odpowiedzią.
— Przykro mi… Kim dla ciebie była?
— Moją nianią.
Kobieta przysiada obok niego, uważnie obserwując jego twarz.
— Musiałeś ją bardzo kochać.
Sinan przytakuje powoli.
— Tak… Była dla mnie bardziej matką niż nianią. Zastępowała mi ją. Moja mama jest prawniczką, a ojciec sędzią. Kiedy byłem dzieckiem, byli wiecznie zajęci. Nie mieli czasu na wychowywanie syna.
— Więc robiła to niania?
— Tak. I gotowała najlepszą tarhanę na świecie — dodaje z nieoczekiwaną czułością. — Gdyby teraz tu była, postawiłaby mnie na nogi w mgnieniu oka.
Nagle w ciszy rozlega się dzwonek telefonu. Sinan zerka na ekran i wzdycha. To jego mama.
Odbiera, ale jego głos jest chłodny, mechaniczny.
— U mnie wszystko w porządku. A u ciebie? — pyta bez zainteresowania. Po chwili dodaje: — Tak, pamiętam o tej sprawie. Jeśli ojciec zechce się tym zająć, przekażę mu ją. Pozdrów go ode mnie.
Kończy rozmowę, zanim Aynur zdąży choćby drgnąć.
— Panie Sinanie, dlaczego nie powiedziałeś jej, że jesteś chory? — pyta ostrożnie. — Wczoraj zemdlałeś. Gdyby wiedziała, może by się tobą zaopiekowała.
Sinan momentalnie spina się. Jego spojrzenie staje się lodowate.
— To nie twoja sprawa — ucina ostro.
Aynur czuje, że dotknęła czułego punktu.
— Przepraszam. Nie chciałam przekraczać granic — mówi cicho. — Ale… nie powiedziałeś jej, bo nie chciałeś, żeby się martwiła, prawda?
Sinan nie odpowiada.
Aynur spuszcza wzrok i wraca do swoich prac porządkowych, zostawiając go z własnymi myślami. Gdy odchodzi, prokurator niemal szeptem mówi do siebie:
— Nie powiedziałem, bo i tak by się tym nie przejęła. Liczy się dla niej tylko mój brat.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 651. Bölüm i Emanet 652. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.














