Dziedzictwo odc. 942: Cansel wciąga Nanę i Yusufa w pułapkę!

Cansel ma rozciętą wargę, potargane włosy i zrozpaczone spojrzenie, które zdradza, że przeżywa głęboką traumę.

„Dziedzictwo” Odc. 942 – streszczenie

Lerzan wychodzi na taras, by w ciszy odebrać telefon od swojego narzeczonego.

– Cenku, tak bardzo za tobą tęsknię… – szepcze do słuchawki, głosem drżącym od emocji. – Naprawdę. Przepraszam, że wcześniej nie mogłam odebrać. Opowiadałam ci o Sinanie… On jest dla mnie jak brat. To wszystko jest skomplikowane. Musiałam mu pomóc.

Za rogiem budynku, ukryta w cieniu, zatrzymuje się Aynur. Jej twarz blednie, a oczy rozszerzają się ze zdumienia, gdy zaczyna przysłuchiwać się rozmowie.

– W domu doszło do nieporozumienia – kontynuuje Lerzan, nieświadoma, że jest podsłuchiwana. – Musieliśmy udawać, że jesteśmy parą, żeby to naprawić…

Aynur zaciska pięści, a w jej oczach pojawia się gniew.

– A więc mnie oszukaliście… – szepcze przez zaciśnięte zęby, czując, jak narasta w niej wściekłość.

***

Chwilę później Aynur wchodzi do salonu, gdzie Sinan pracuje przy laptopie. Jej kroki są szybkie i zdecydowane. Podchodzi do niego, nie kryjąc burzy emocji.

– Co się stało? – pyta spokojnie Sinan, unosząc wzrok.

– Właśnie się stało – odpowiada zimno Aynur. – Zabawiłeś się moim kosztem. Słyszałam rozmowę Lerzan. Udawaliście parę, żeby „naprawić” jakieś nieporozumienie. A wiesz co? W tym domu byłyśmy tylko ja i ona. Więc to ja byłam tym „problemem”, prawda?

Sinan wstaje powoli od stołu. Jego twarz kamienieje.
– Nie lubię roztrząsać takich rzeczy… – mówi cicho. – Poszedłem na skróty.

– Na skróty? – Aynur śmieje się gorzko. – Jeśli chcesz wiedzieć, już mnie to nie obchodzi. Nic do ciebie nie czuję. Oprócz głębokiego rozczarowania. A wiesz, dlaczego najbardziej mnie boli? Bo uważałam cię za człowieka. Kogoś, komu można zaufać.

Milknie na moment, walcząc z napływem łez.
– Odchodzę – dodaje twardo. – Nie mogę zostać w domu, gdzie igra się z moją dumą.

Nie czekając na odpowiedź, odwraca się na pięcie i wychodzi. Na zewnątrz zatrzymuje się na moment, zaciska ramiona wokół siebie i zaciska powieki, by powstrzymać łzy. Drży z emocji, ale w głębi duszy wie, że postąpiła właściwie.

Nie zamierza wrócić. Nie tym razem.

***

Na komisariacie Ibrahim prowadzi rozmowę z Feritem.

– Nie udało nam się skontaktować z lekarzem Deryi – oznajmia Ibo, marszcząc brwi. – Wyjechał na wakacje i chwilowo jest nieosiągalny. Ale znalazłem kogoś innego. Osobę, do której Leyla bardzo często dzwoniła. Nazywa się Utku Celik. Przez pewien czas był opiekunem Deryi w klinice, potem został zwolniony. Nasze dochodzenie wykazało, że był z nią bardzo blisko… i że jest wyjątkowo niebezpieczny. Cyberprzestępstwa, szantaże, przekręty… Ten facet nie zna granic.

Ferit prostuje się gwałtownie.

– Cyberprzestępstwa? – powtarza, a w jego oczach błyska zrozumienie. W jednej chwili przypomina sobie tajemniczą awarię systemu w laboratorium. – Ibo… Czy Utku mógł włamać się do systemu i podmienić próbki DNA?

Ibrahim skinął poważnie głową.

– Bez wątpienia. Dla niego to pestka. – Wyciąga z teczki fotografię przedstawiającą siostry Kazancı. – Poprosiłeś mnie, żebym sprawdził naszyjnik Leyli. Okazało się, że zdjęcie zostało przerobione w Photoshopie. Ale to jeszcze nie wszystko. Przyjrzałem się sprawie znajomej Leyli, tej, która rzekomo zmarła. Prawda jest taka, że ta kobieta nie tylko nie miała z Leylą żadnych powiązań, ale nawet nigdy jej nie spotkała.

Ferit czuje, jak jego gardło zaciska się ze stresu i gniewu. Grdyka zaczyna mu drżeć. Przez całe lata ufał swojej intuicji, doświadczeniu śledczego, a jednak dał się oszukać. Wpuścił do swojego życia kobietę, która okazała się mistrzynią manipulacji.

Poczucie zdrady paliło go od środka.

***

Ferit z grobową miną wchodzi do sali Ayşe.

– Co się stało, komisarzu? – pyta zaniepokojona pacjentka, widząc jego posępną twarz. – Skoro już doszłam do siebie, zamierzasz mnie teraz zrugać za spowodowanie wypadku?

Ferit patrzy na nią twardym, lodowatym spojrzeniem.

– Nie miałaś żadnego wypadku – odpowiada bez cienia emocji. – W ostatniej chwili uniknęłaś zostania ofiarą morderstwa. Osobą podejrzaną jest Derya, bliźniaczka prokurator Leyli, która… zajęła jej miejsce.

Ayşe wstrzymuje oddech. Choć od dawna podejrzewała najgorsze, usłyszenie tego od samego Ferita wstrząsa nią do głębi. To nie były tylko jej przeczucia. To była prawda. Przerażająca prawda.

– Postawiłem ludzi pod twoim domem. Nie martw się o Nese i Dogę – zapewnia Ferit spokojniejszym tonem. – W szpitalu też jesteśmy zabezpieczeni. Funkcjonariusze są w cywilu. Derya nie skrzywdzi żadnego z nas. Ayşe… przepraszam, że ci nie wierzyłem.

Ayşe uśmiecha się słabo.

– Teraz mi wierzysz. Tylko to się liczy – mówi cicho. – Gdybyśmy tylko mieli wystarczająco dowodów, by ją aresztować… Myślisz, że Utku złamał system w laboratorium? Bez jego zeznań to wciąż tylko domysły.

Ferit westchnął ciężko.
– Tak. Niestety. Nie mamy twardych dowodów, by wszcząć oficjalne śledztwo.

– A test DNA? – pyta Ayşe z nadzieją. – Nie możemy się na nim oprzeć?
– Niestety nie. Leyla i Derya to bliźniaczki jednojajowe. DNA jest identyczne. Nie jesteśmy w stanie udowodnić, która z nich nie żyje.

Ayşe zawahała się, opuszczając głowę.
– Ferit… – zaczęła niepewnie. – Muszę ci coś powiedzieć, ale proszę, nie złość się. Ja… po kryjomu weszłam do domu Deryi.

Ferit aż zmrużył oczy.
– Wiedziałem, że zrobiłaś coś szalonego. Jak mogłaś tak ryzykować?!

– Musiałam – szepnęła. – Bo nie chciałeś mnie słuchać. Zrobiłam to, żeby ci udowodnić prawdę. W sypialni znalazłam pamiętnik. Ale Derya niespodziewanie wróciła i nie udało mi się go zabrać. Jeśli go jeszcze nie zniszczyła… tam mogą być dowody, które nas ocalą.

Ferit zacisnął pięści, walcząc z rosnącym w nim gniewem.

– Nawet patrzeć na tę psychopatkę nie mogę – warknął. – Ale jakoś to wytrzymam. Muszę zachować spokój, żeby niczego się nie domyśliła. Postaram się zdobyć ten pamiętnik.

Ayşe złapała go za rękę.

– Największą słabością Deryi jesteś ty – powiedziała z drżącym głosem. – Jeśli zorientuje się, że wiesz… Boję się myśleć, do czego może być zdolna. Obiecaj mi jedno, Fericie. Bądź ostrożny. Zrób to dla swojej córki. I dla mnie.

Ferit spojrzał jej głęboko w oczy. Poczuł coś więcej niż gniew – poczuł odpowiedzialność.
– Obiecuję – odpowiedział cicho.

***

Cansel wykorzystuje nadarzającą się okazję i wprowadza w życie swój plan. Udaje, że zaczęła rodzić, i wzywa pomoc. Kiedy na miejsce przyjeżdża karetka, Nana bez wahania wchodzi do środka razem z nią, zabierając ze sobą Yusufa. Nie wie jednak, że w środku nie czekają na nich prawdziwi ratownicy, a ludzie Trucizny w przebraniu.

***

Kwadrans później przed salon fryzjerski przybywa Poyraz. Drzwi są zamknięte. Zdezorientowany rozgląda się dookoła. Nagle słyszy zbliżający się szloch. Odwraca głowę i dostrzega Cansel – idzie w jego stronę, zataczając się, cała we łzach. Ma rozciętą wargę, porwaną bluzę i potargane włosy, jakby ktoś brutalnie ją zaatakował.

– Bratowo, co się stało?! – woła Poyraz, biegnąc ku niej.

– Porwali ich! – krzyczy Cansel, łkając rozpaczliwie. Z kącika jej ust sączy się krew. – Zadzwoniliśmy na 112, kiedy zaczęłam mieć skurcze, ale zamiast ratowników przyjechali ludzie Trucizny… Walczyłam! Krzyczałam, żeby ich zostawili! – szlocha. – Ale nie mieli litości. Uśpili Nanę i Yusufa gazem, a mnie wyrzucili na pobocze jak śmiecia…

Poyraz zaciska pięści, a jego twarz wykrzywia wściekłość.
– Jak to możliwe?! Jak do tego doszło?! – ryczy wściekle.

***

Tymczasem Nana, pomimo oszołomienia, znajduje w sobie siłę. Korzystając z chwili nieuwagi porywaczy, obezwładnia ich i ucieka z Yusufem z karetki.

***

Niedługo później do domu Poyraza przychodzi policjant Rustem.

– Znaleźliśmy ratowników – oznajmia poważnie. – Byli nieprzytomni. Obaj trafili na intensywną terapię. Czekamy, aż odzyskają świadomość i powiedzą nam coś o napastnikach.

– A karetka? – pyta gorączkowo Poyraz.
– Śledziliśmy ich aż do Şile, ale tam trop się urwał. Ale nie martw się – dodaje twardo Rustem. – Znajdziemy ich. Będziemy w kontakcie.

Kiedy policjant wychodzi, w salonie zapada ciężka cisza.
– Synu, słyszałeś, szukają ich – mówi Cennet z nadzieją w głosie. – Na pewno prędzej czy później ich znajdą.

– Ja nie zamierzam czekać – oświadcza Poyraz, a w jego głosie nie ma miejsca na wątpliwości. Podchodzi do komody, otwiera szufladę i wyciąga pistolet.

– Synu, nie waż się! – krzyczy przerażona Cennet, zrywając się z sofy.
– Co zamierzasz zrobić?! – pyta Sahin, próbując go zatrzymać.

– To, co trzeba – odpowiada lodowatym tonem Poyraz. – Sprowadzę Nanę i Yusufa do domu. Za wszelką cenę.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 676. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy