Dziedzictwo odc. 1001: Aynur zyskuje nowego adoratora!

Aynur siedzi na łóżku. Uśmiecha się, przyciskając telefon do piersi.

„Dziedzictwo” Odc. 1001 – streszczenie

W czasie gdy Sahin zafundował młodej parze podróż poślubną, Nana z chłodną precyzją udawała chorobę, byle tylko uniknąć wspólnego wyjazdu i bliskości z mężem. Kłamstwo przychodziło jej z zadziwiającą łatwością. Nawet powieka jej nie drgnęła, gdy opowiadała o bólu, osłabieniu i złym samopoczuciu.

Tymczasem Cansel przeżywała prawdziwe piekło. Nieświadomie wypiła zatruty sok, który sama przygotowała dla Nany, i teraz boleśnie odczuwała skutki własnej intrygi. Każdy skurcz żołądka i każda kropla potu przypominały jej, że zło, które zamierzała wyrządzić komuś innemu, ostatecznie wróciło do niej.

***

Sinan wszedł do pokoju matki, niosąc na tacy lekarstwo, szklankę napoju i kilka herbatników. Isil siedziała na łóżku z chłodną, nieprzystępną miną. Nawet na niego nie spojrzała.

– Proszę, weź lekarstwo – powiedział spokojnie, podsuwając jej tacę.

Kobieta milczała, jakby nie zamierzała ułatwiać mu rozmowy.

– Długo jeszcze będziesz się na mnie gniewać? – zapytał ostrożnie Sinan.

– Rozczarowałeś mnie – odparła w końcu z wyrzutem. – Ezgi to wyjątkowa dziewczyna. Tyle dla mnie zrobiła, a ty zostawiłeś ją samą w szpitalu pod opieką jakiegoś asystenta i po prostu wyszedłeś.

– Przez cały czas byłem z nim w kontakcie. Rozmawiałem też z Ezgi. Niczego jej nie brakowało.

Isil posłała mu ostre spojrzenie.

– Nadal niczego nie rozumiesz. Ona ukrywa swoje prawdziwe uczucia, ale ja doskonale widzę, jak bardzo cierpi. To dziewczyna z zasadami, Sinanie. I ma zranione serce.

Mężczyzna westchnął z rezygnacją.

– Zrobiłem dla niej więcej, niż powinienem. Miałem ważne sprawy do załatwienia. Dobranoc, mamo.

Nie czekając na odpowiedź, wyszedł z pokoju. Zamknął się u siebie, usiadł przy biurku i przez dłuższą chwilę trwał w bezruchu. Myślami był jednak daleko od Ezgi i wyrzutów matki. W końcu sięgnął po telefon.

***

Aynur leżała w łóżku z kolanami podciągniętymi pod brodę. Otulona kołdrą, bezwiednie przesuwała dłonią po policzku, jakby wciąż czuła na skórze czyjąś bliskość. Wspomnienia nie dawały jej spokoju. Wracały spojrzenia Sinana, jego słowa i wszystkie niedopowiedziane między nimi uczucia.

Nagle ciszę przerwał dźwięk wiadomości.

Aynur sięgnęła po telefon. Sinan przesłał jej zdjęcie przygotowanego posiłku, a pod nim krótką wiadomość:

„Rozmawialiśmy o celach i szczęściu. Oto mój cel na dzisiejszy wieczór”.

Na jej twarzy pojawił się ciepły uśmiech.

– Moja fasolka… – szepnęła czule i odpowiedziała uśmiechniętą emotikoną.

Po chwili otrzymała kolejną wiadomość:

„Nie znam się na emotikonach, ale ta wygląda, jakby wyrażała szczęście”.

Aynur parsknęła cichym śmiechem.

„Chyba masz rację. Smacznego” – odpisała.

Jeszcze przez chwilę wpatrywała się w ekran z rozpromienioną twarzą. Jej serce zabiło szybciej. Wieczór, który jeszcze przed momentem wydawał się pusty i chłodny, nagle wypełnił się ciepłem.

***

Poranek był cichy, niemal niepokojąco spokojny. Poyraz otworzył szufladę szafki nocnej i dostrzegł ukrytą w niej szklankę oraz połamane kawałki kredy. Wziął jeden z nich do ręki, a jego twarz natychmiast spoważniała. Wszystko stało się jasne.

Nana wcale nie była chora. Celowo wywołała u siebie gorączkę, by uniknąć wspólnego wyjazdu – niczym dziecko, które udawało ból brzucha, żeby nie iść do szkoły.

Nie powiedział ani słowa. Wyszedł na balkon i mocno zacisnął dłonie na barierce. Przez chwilę spoglądał w dal, próbując zapanować nad rozczarowaniem.

– Dlaczego przede mną ucieka? – wyszeptał do siebie. – Czy naprawdę aż tak bardzo boi się bliskości?

W tej samej chwili zadzwonił jego telefon.

– Słucham, Mercie – odezwał się, przykładając aparat do ucha.

– Chciałem jeszcze porozmawiać z tobą przed wyjazdem – powiedział Mert serdecznie. – Nie martw się warsztatem. Ja wszystkim się zajmę. Skup się na Nanie i waszym miesiącu miodowym. Ten czas powinien należeć tylko do was.

– Nie będzie żadnego miesiąca miodowego – odpowiedział sucho Poyraz. – Nana się rozchorowała.

– Naprawdę? Szkoda. Mam nadzieję, że szybko poczuje się lepiej. Taki wyjazd we dwoje dobrze by wam zrobił.

W tym czasie Nana weszła do pokoju. Gdy zauważyła uchylone drzwi balkonowe, zatrzymała się. Usłyszawszy głos męża, mimowolnie zaczęła przysłuchiwać się rozmowie.

– Najbardziej żal mi mojego brata – wyznał Poyraz, a w jego głosie zabrzmiał tłumiony smutek. – Pierwszy raz od wielu miesięcy zobaczyłem w jego oczach prawdziwą radość. Odkąd zachorował, niemal cały czas jest przygaszony. Wierzył, że sprawił nam szczęście. Ten wyjazd był dla niego czymś ważnym… A teraz będę musiał go rozczarować. Nie mam jednak wyboru.

Nana znieruchomiała. Poczucie winy ścisnęło jej serce.

– Co ty najlepszego zrobiłaś, Nano? – wyszeptała do siebie. – Zachowałaś się jak egoistka…

Poyraz zakończył rozmowę i wrócił do pokoju. Na jego twarzy malował się pozorny spokój, lecz w oczach wciąż czaił się zawód. Nie zdradził jednak, że odkrył jej podstęp.

– Nie powinnaś tak stać. Jesteś przecież chora – powiedział łagodnie. – Połóż się i odpocznij. Później spróbuj coś zjeść. Nie przejmuj się wyjazdem. Kiedy mój brat przyjdzie, powiem mu, że nigdzie nie jedziemy.

Odwrócił się i wyszedł, pozostawiając ją samą.

Nana patrzyła za nim z narastającą skruchą. Dopiero teraz w pełni zrozumiała, że jej kłamstwo nie zraniło jedynie Poyraza. Miało również odebrać Sahinowi radość, którą tak rzadko ostatnio odczuwał.

***

Dzwonek do drzwi przerwał ciszę panującą w domu Adalet. Kobieta odłożyła ściereczkę i z lekkim zdziwieniem ruszyła do przedpokoju. Gdy otworzyła, na progu zobaczyła Kivanca – młodego sąsiada, który od początku wzbudzał jej zaufanie spokojnym usposobieniem i dyskretną uprzejmością.

Mężczyzna miał na sobie ciemną, pikowaną kurtkę, spod której wystawały czarny sweter i biały kołnierzyk koszuli. Jego schludny, skromny wygląd tylko podkreślał powagę wizyty.

– Kivanc? – Adalet otworzyła szerzej oczy. – Witaj, synu. Właśnie miałam do ciebie przyjść i zapłacić za miód. Dziękuję, że przekazałeś go Aynur.

– Nie ma za co – odparł spokojnie. Po chwili zawahania dodał: – Nie przyszedłem jednak z powodu pieniędzy. Nie chciałem, żebyś źle zrozumiała moje zamiary, dlatego uznałem, że najpierw powinienem porozmawiać z tobą. Czy mogę wejść?

– Oczywiście. Proszę – odpowiedziała Adalet, odsuwając się od drzwi.

Zaprosiła go do salonu, lecz gdy zajęli miejsca, na jej twarzy pojawił się cień niepokoju.

– Mam nadzieję, że nie wydarzyło się nic złego. O czym chciałeś ze mną porozmawiać?

Kivanc wyprostował się i zaczerpnął głęboko powietrza, jakby od dawna przygotowywał się do tej chwili.

– Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że to coś dobrego – zaczął ostrożnie. – Przyszedłem, ponieważ… zakochałem się w Aynur.

Adalet znieruchomiała. Przez kilka sekund nie potrafiła wydobyć z siebie ani słowa. Była wyraźnie zaskoczona, lecz w jej spojrzeniu, obok niedowierzania, pojawił się także nieśmiały błysk nadziei.

***

Cansel siedziała samotnie w salonie, trzymając w dłoni szklaneczkę herbaty. Jej twarz była niemal kredowobiała, a każdy ruch zdradzał osłabienie. Choć od chwili, gdy nieświadomie wypiła przygotowaną dla Nany truciznę, minęła już doba, jej organizm wciąż nie odzyskał równowagi. Mimo bólu i wyczerpania kobieta odczuwała jednak gorzką satysfakcję. Była przekonana, że dopięła swego.

– Sprawiedliwości stało się zadość – szepnęła z mściwym uśmiechem. – Niech teraz leży i cierpi. Niech się przekona, jak to jest, kiedy człowiek nie ma siły podnieść się z łóżka.

Nagle ciszę przerwał odgłos otwieranych drzwi. Chwilę później w przedpokoju rozległ się donośny głos Sahina:

– Cansel! Gdzie jesteś, kochanie?

Kobieta odstawiła herbatę i powoli podniosła się z kanapy. Podeszła do męża, a następnie ujęła go pod ramię, pomagając mu pokonać kilka stopni prowadzących do salonu. Dopiero wtedy zauważyła kolorową torbę, którą trzymał w dłoni.

– Co tam masz? – zapytała z zaciekawieniem.

– Szaliki – odpowiedział z ciepłym uśmiechem. – Kupiłem je dla Poyraza i Nany. Pomyślałem, że podczas podróży może być chłodno i nie chciałem, żeby zmarzli. Jak się czuje Nana? Mogę do niej zajrzeć?

– Nie, lepiej jej nie przeszkadzaj – odparła Cansel zbyt szybko. – Jest bardzo chora. Potrzebuje ciszy i odpoczynku.

W tej samej chwili w progu salonu pojawił się Poyraz. Jego twarz była poważna, a spojrzenie pełne zakłopotania.

– Bracie… muszę ci coś powiedzieć – zaczął ostrożnie.

Nie zdążył jednak dokończyć. Z góry dobiegł odgłos kroków. Nana zeszła po schodach, podeszła do męża i ujęła go za rękę. Na jej twarzy pojawił się pogodny, choć nieco nieśmiały uśmiech.

– Pojedziemy – oznajmiła zdecydowanie. – Czuję się już dobrze. Naprawdę. Dziękuję ci, Sahinie. Dzięki tobie w końcu wybierzemy się w podróż poślubną. Oboje potrzebujemy odpoczynku, świeżego powietrza i kilku spokojnych dni tylko dla siebie.

Twarz Sahina natychmiast się rozjaśniła. Cały wcześniejszy niepokój zniknął, ustępując miejsca szczerej, niemal dziecięcej radości.

– Jak dobrze to słyszeć! – zawołał. – Kiedy wy jesteście szczęśliwi, ja również jestem szczęśliwy. Ale pamiętajcie, chcę zobaczyć mnóstwo zdjęć. Jeśli niczego mi nie przyślecie, naprawdę się obrażę!

– Dostaniesz ich więcej, niż zdołasz obejrzeć – zapewnił Poyraz.

Spojrzał na Nanę z wyraźnym zaskoczeniem, lecz również z ciepłem. Nie spodziewał się, że tak nagle zmieni zdanie.

– W takim razie nie traćmy czasu – dodał. – Musimy zacząć się pakować.

Cansel przyglądała się im w milczeniu. Z trudem panowała nad twarzą, lecz gniew coraz wyraźniej przebijał się przez jej wymuszony spokój. Wszystko, co tak starannie zaplanowała, właśnie rozsypywało się na jej oczach. Nana nie tylko wyzdrowiała, ale zamierzała wyjechać z Poyrazem, podczas gdy ona sama wciąż ponosiła bolesne konsekwencje własnej intrygi.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 722. Bölüm i Emanet 723. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy