„Dziedzictwo” Odc. 898 – streszczenie
Derya beztrosko chrupie chipsy, siedząc naprzeciwko swojej siostry bliźniaczki, zakneblowanej i przywiązanej do krzesła. Błagalny, stłumiony pisk wydobywa się z ust prokurator Leyli Kazanci, ale tylko wywołuje u Deryi rozbawienie.
— Nudziłam się, kiedy byłam w szpitalu — zaczyna swobodnie, wkładając kolejny chrupiący krążek do ust. — Ty też się tu nudzisz, prawda? Wtedy to ty opowiadałaś mi o swoim życiu, więc teraz ja zrobię to samo.
Przygląda się siostrze z błyskiem satysfakcji w oczach.
— Spędziłam dziś dzień z komisarzem Feritem. Powiedział mi, że cieszy się, że mnie poznał. Myśli, że jestem tobą. Nie miał pojęcia, że potrafię być tak zabawna. Ale skąd miałby wiedzieć? To jedna z moich pięknych cech, których ty nigdy nie miałaś. W ten sposób stanie się mój. Wejdę w jego życie i go sobie wezmę.
Leyla szarpie się desperacko, ale więzy są zbyt mocne. Jej stłumione protesty tylko męczą Deryę, która w końcu podnosi się i jednym szybkim ruchem zrywa taśmę z jej ust.
— Derya, błagam, nie rób tego — Leyla niemal dławi się słowami. — Ty nie kochasz Ferita. Masz obsesję. Chcesz go tylko dlatego, że myślisz, że ja go kocham. On ma rodzinę, życie. Nie niszcz go, proszę!
Derya przewraca oczami i wzdycha z udawanym zawodem.
— A ja myślałam, że powiesz coś interesującego.
Bez chwili zawahania ponownie zakleja usta siostry i wraca na swoje miejsce, sięgając po kolejną garść chipsów.
— Twoje wielkie mowy o moralności są takie nudne. Prawda jest prosta: bycie szczerym do niczego nie prowadzi. Jeszcze się tego nie nauczyłaś? Ja wiem, czego chcę. I dostanę to. Ferit będzie mój.
Z tymi słowami wstaje i z błogim uśmiechem opuszcza pokój, zostawiając siostrę w bezsilnej rozpaczy.
***
Poyraz przyjmuje paczkę fistaszków od Nany, przyglądając się jej z uniesioną brwią.
— Czy to znaczy, że się pogodziliśmy? — pyta dziewczyna z ostrożnym uśmiechem.
— To znaczy, że pokazałem ci swoją wielkość i postanowiłem ci wybaczyć — odpowiada nonszalancko, otwierając paczkę.
Zanim Nana zdąży cokolwiek odpowiedzieć, Yusuf podbiega do nich i z impetem siada między nimi na ławce. Na jego twarzy nie ma jednak radości, którą powinno przynosić dziecku beztroskie popołudnie na placu zabaw.
— Szkoda, że nie możemy tu zostać — mówi cicho, z wyraźnym smutkiem w głosie. — Codziennie przychodzilibyśmy do parku…
Nana spogląda na niego z troską.
— Kochanie, naprawdę tak bardzo ci się tu podoba?
— Bardzo — potwierdza chłopiec, a potem zwraca się do Poyraza. — Ty jesteś tutaj. Nie boję się niczego i jestem szczęśliwy.
Z nadzieją unosi wzrok na swoją opiekunkę.
— Nano, wystarczy nam mały dom. Nie możemy tu zostać? Proszę, zostańmy tutaj, dobrze?
Nana nie odpowiada od razu. Milczy, błądząc wzrokiem gdzieś w oddali. Poyraz, który uważnie obserwuje jej reakcję, postanawia wkroczyć:
— Okej, rozumiem, że nie podejmiesz decyzji od razu. Ale przemyśl to, choć trochę ze względu na Yusufa.
Nana nieśmiało potakuje głową, wciąż zamyślona.
— Obiecujesz? — dopytuje Yusuf, a w jego oczach pojawia się nagła iskra nadziei.
Nana spogląda na chłopca i uśmiecha się blado.
— Obiecuję — mówi cicho.
Yusuf z radością wtula się w nią, jakby jej słowa mogły zapewnić mu bezpieczeństwo na całym świecie.
— Jeśli zostaniecie tutaj, mistrzu, będziemy często się widywać — dodaje Poyraz, uśmiechając się pod nosem. — Nauczę cię boksować i grać w szachy. Poza tym potrzebuję praktykanta do warsztatu. A skoro już jesteś na miejscu, nie będę musiał go szukać.
— Będę doskonałym uczniem! — zapewnia Yusuf z entuzjazmem.
Ich rosnąca więź nie umyka uwadze Nany. Niepokój w jej oczach staje się coraz bardziej widoczny, ale milczy.
***
Cansel wraca do domu wcześniej niż zwykle. Chce porozmawiać z teściową na osobności. Siada przed nią w fotelu, wyraźnie spięta.
— Spójrz na mnie — mówi Cennet, mrużąc oczy. — Coś cię martwi?
— Nie, mamusiu, nic mi nie jest…
— Widzę, że coś jest. Powiedz mi prawdę.
Cansel zaciska dłonie na podłokietnikach.
— Nie chcę cię denerwować, ale skoro nalegasz… Nie mogę tego przed tobą ukrywać, bo cała okolica aż huczy od plotek.
Cennet spina się natychmiast.
— Jakich plotek?
— Mieszkańcy mówią, że coś jest między nimi. Między Naną a Poyrazem.
Twarz pani domu blednie, jakby uszła z niej krew. Pochyla się lekko do przodu i pyta szeptem:
— Co ty mówisz?
— Dzisiaj zakład był pełny. Klienci nie dawali mi spokoju. Pytali, kiedy będą zaręczyny, od kiedy są w sobie zakochani… Doprowadzili mnie do szału.
— O Boże! — Cennet uderza dłońmi w kolana, a jej oczy rozszerzają się ze zgrozy. — Co teraz zrobimy?!
Ale nagle coś jej nie pasuje. Mruży oczy, przyglądając się Cansel uważnie.
— Ale co z tobą? Jeszcze wczoraj stałaś za tą kobietą i dzieckiem murem.
Cansel odwraca wzrok.
— Nie stałam za nimi. Po prostu było mi ich szkoda. To była tylko moja słabość. Sumienie i miłosierdzie. Ale po ostatnich wydarzeniach przejrzałam na oczy.
Cennet marszczy brwi.
— Jakich wydarzeniach?
— Najpierw to dziwne zamknięcie w pokoju. Jak drzwi mogły się same zatrzasnąć? A potem te plotki… Wtedy uświadomiłam sobie prawdziwe intencje Nany.
— Ale skąd te plotki?
— Ludzie ich widzieli. Dzisiaj byli razem w parku.
— Nie może być!
— Nawet zrobili im zdjęcia i przesłali mi. Zobacz.
Cansel sięga po telefon i podaje go teściowej. Fotografia, którą jej pokazuje, w rzeczywistości została zrobiona jej własną ręką.
Cennet zamiera.
— Boże! Co ta kobieta chce od mojego syna?
— Myślę, że rzuciła na niego oko.
Cennet zaciska usta w wąską linię, a jej oczy błyszczą gniewem.
— W takim razie wydłubię jej oczy! — syczy. Nagle łapie się za serce. — Cansel, przynieś mi wody, bo czuję się naprawdę źle!
***
Gdy tylko Nana i Yusuf przekraczają próg domu, Cennet zatrzymuje dziewczynę spojrzeniem. Jej oczy są surowe, pełne czegoś więcej niż tylko niezadowolenia.
— Musimy porozmawiać — oznajmia tonem, który nie pozostawia miejsca na sprzeciw.
Nana czuje, jak jej serce przyspiesza rytm.
— Czy zrobiłam coś, co cię zdenerwowało? — pyta ostrożnie, choć doskonale zna odpowiedź.
Cennet splata dłonie, jakby chciała powstrzymać własne emocje.
— Celowo czy nie, przybyłaś tutaj, a nasze życie zostało zakłócone — mówi powoli, ważąc każde słowo. — Może masz dobre intencje, ale ta rodzina przeszła już wystarczająco dużo bólu i strachu. Nie mogę pozwolić, by trwało to dłużej.
— Wiem o tym i naprawdę jest mi przykro — odpowiada Nana szczerze. — Ale niebezpieczeństwo już minęło.
— Nie, nie minęło! — przerywa jej stanowczo Cennet. — Ty jesteś niebezpieczeństwem.
Nana wstrzymuje oddech.
— Nie będę owijać w bawełnę — kontynuuje Cennet. — Próbuję chronić nie tylko moją rodzinę, ale także ciebie. Po okolicy zaczęły krążyć plotki, ludzie błędnie interpretują sytuację.
— Kto rozpowiada te plotki? — Nana zaciska dłonie w pięści.
— To nie ma znaczenia. Ważne jest to, co mówią. Nie wiem, jak tobie, ale dla mnie takie plotki są niedopuszczalne.
— Ale przysięgam…
Cennet podnosi się powoli, chcąc, by jej słowa zabrzmiały jeszcze mocniej.
— Nie przysięgaj, córko. Chcę od ciebie czegoś innego.
Robi krótką pauzę, a potem dodaje stanowczo:
— Poyraz jest dla mnie najcenniejszy. Każda matka chce dla swojego syna jak najlepiej. A skoro nie ma cię od rana do wieczora, oznacza to, że już wyzdrowiałaś. Dlatego chcę, żebyś odeszła. I to jak najszybciej.
Nana nie zamierza się temu sprzeciwiać.
— Oczywiście — odpowiada beznamiętnie. — Jutro odejdziemy.
W tym momencie kamera robi zbliżenie na Cansel, ukrytą w cieniu korytarza. Podsłuchiwała każde słowo, a teraz uśmiecha się triumfalnie.
— O to właśnie chodziło! — szepcze z satysfakcją.
***
W następnej scenie Nana stoi przy oknie, zapatrzona w dal. Usłyszane od Cennet słowa nie dają jej spokoju, wibrują w jej głowie jak echo, którego nie potrafi uciszyć.
Tymczasem Yusuf siedzi na łóżku, z pozorną beztroską przewracając strony komiksu.
Nagle drzwi otwierają się cicho. Wchodzi Poyraz.
Podchodzi do Nany i bez słowa bierze jej dłoń, po czym kładzie na niej klucz.
— To klucz do domu — mówi spokojnie.
Yusuf unosi głowę, a jego oczy rozbłyskują radością.
— Więc to teraz też nasz dom?
— Dokładnie — potwierdza Poyraz z lekkim uśmiechem. A potem wyciąga z torby małe rękawice bokserskie i wręcza chłopcu. — Powiedziałem ci, że nauczę cię boksować. Zacznijmy od razu.
Yusuf aż podskakuje z ekscytacji. Poyraz zakłada mu rękawice na ręce, a chłopiec zaciska pięści, gotowy do pierwszego treningu.
— Nano, nauczę się boksować! Będę mógł cię lepiej chronić! — woła z dumą.
— Twoja Nana potrafi się obronić sama, i to bez użycia pięści — rzuca Poyraz z rozbawieniem. — Swoim gadaniem powali nawet stukilogramowego faceta. Ale jeśli to nie wystarczy, ty jej pomożesz.
Nana rzuca mu zirytowane spojrzenie.
— Dziękuję za rękawice, ale Yusuf nie będzie miał czasu, żeby z nich skorzystać.
Poyraz marszczy brwi.
— Co masz na myśli?
— Jutro rano wyjeżdżamy — oznajmia stanowczo.
Yusuf momentalnie spuszcza głowę, a jego radość znika jak zdmuchnięta świeca.
Poyraz patrzy na Nanę uważnie, po czym gestem zaprasza ją na korytarz.
— Chodź, musimy porozmawiać.
Gdy tylko drzwi się za nimi zamykają, mężczyzna spogląda jej prosto w oczy.
— Jesteś niemożliwa. Szalona i nieprzewidywalna. Czy ty naprawdę nie widzisz, jak bardzo Yusuf chce tu zostać? On wreszcie czuje się bezpieczny. Dlaczego nagle zmieniłaś zdanie?
Nana milczy przez chwilę, zaciskając usta.
— Jutro wyjeżdżamy. Zdecydowałam.
Podaje Poyrazowi klucz i odwraca się na pięcie. Wchodzi z powrotem do pokoju, zamykając drzwi za sobą.
Poyraz zostaje sam na korytarzu, wpatrując się w klucz, który jeszcze chwilę temu trzymała w dłoni. Zaciska go w pięści, a jego spojrzenie ciemnieje.
— To jeszcze nie koniec, Nano — mówi cicho do siebie.
***
Ferit zjawia się w domu prokurator Leyli Kazanci. Kiedy drzwi otwiera mu kobieta w piżamie, z paczką chipsów w dłoni, przez chwilę nie może uwierzyć w to, co widzi. To zupełnie nie pasuje do wizerunku surowej, zasadniczej służbistki, którą zna z komisariatu. Tam zawsze pojawiała się w perfekcyjnie skrojonych garniturach, z chłodnym profesjonalizmem wymalowanym na twarzy.
Coś jest nie tak.
Z piętra dobiegają dziwne dźwięki, które Leyla tłumaczy otwartym oknem. Ferit marszczy brwi, ale nie naciska. Jeszcze nie wie, że ta, która przed nim stoi, nie jest Leylą… lecz jej siostrą bliźniaczką, która uciekła ze szpitala psychiatrycznego i właśnie przejmuje jej życie.
Czy odkryje prawdę?
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 647. Bölüm i Emanet 648. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.














